![]() |
| Na podstawie PixaBay (CC0 Public Domain) |
Pseudoszkolenia mają
kilka zalet, które sprawiają, że są jednym z najprostszych do zorganizowania i
jednocześnie jednym z najbardziej dochodowych biznesów. I nie w tym żadnej przesady.
Od czasu do czasu zdarza mi się recenzować różnego rodzaju szkolenia, uczestniczyć
w nich, tworzyć ich plany a nawet prowadzić różnego rodzaju warsztaty
praktyczne. Mam więc ten przywilej, że mogę spojrzeć na proces szkoleń i
pseudoszkoleń z różnych perspektyw.
Perspektywa uczestnika pseudoszkoleń
Większość z nas postrzega
każdy problem z własnej, egocentrycznej perspektywy. I nie ma w tym nic złego.
Ludzka psychika działa w oparciu o koncentrację na własnych potrzebach i
własnych celach (aczkolwiek uwielbiamy myśleć o sobie w kategoriach poświęcenia
dla innych). Udając się na szkolenie, zwykle opłacone przez korpo-pracodawcę,
mamy nadzieję na wzbogacenie własnej wiedzy, poprawie własnych umiejętności w
jakiejś dziedzinie czy wręcz zyskanie zupełnie nowych kompetencji. Logiczną
konsekwencją pozostaje więc to, że szkolenie powinniśmy postrzegać w
kategoriach osiągnięcia określonych celów. Postrzegamy?
