Translate

sobota, 28 stycznia 2017

Ling Intelligence, Michał Wójcik i angielski w 14 dni

 http://samosiezrobi.blogspot.com/2017/01/ling-intelligence-micha-wojcik-i.html

Jeśli planujecie nauczyć się angielskiego i nie daliście się zwieść „przełomowej” metodzie nauki Christiana Olsona, znanej jako fiszki Quick Speak (opisanej w jednym z poprzednich postów: Quick Speak opinia, Christian Olson i Grzegorz Lewandowski), wspaniały świat robienia ludziom wody z mózgu ma dla Was kolejną propozycję – metodę nauki angielskiego opracowaną przez Harolda Williamsa i nazwaną Ling Intelligence. Czym Ling Intelligence różni się od Quick Speak? Wygląda na to, że przede wszystkim opakowaniem. Christiana Olsona zastąpił Harold Williams, a Grzegorza Lewandowskiego Michał Wójcik. Ale po kolei. 

Ling Intelligence, czyli jak zadziwić znajomych


Jak trafnie zauważyła Autorka artykułu Ling Intelligence, angielski w 14 dni z Michałem Wójcikiem, Harold Williams od dawna nie żyje. W jakiż więc magiczny sposób „w ostatnich latach opracował swoją słynną 2-tygodniową formułę nauki języka angielskiego” [1]? Pozostanie to tajemnicą sprzedawcy multimedialnych fiszek Ling Intelligence. Sprzedawca jest równie tajemniczy jak i sprzedawca fiszek Quick Speak, ale patrząc przez pryzmat zestawu niepoważnych twierdzeń użytych w obu reklamach można śmiało zakładać, że to dokładnie ta sama firma. 




Co ciekawe, zarówno z fiszek Quick Speak jak i z fiszek Ling Intelligence skorzystało dokładnie tyle samo Polaków. 75 tysięcy. Przypadek? Raczej copy/paste. Obie metody podkreślają, iż „Zaczniesz swobodnie porozumiewać się w angielskim języku po zaledwie 14 dniach nauki” [1]. Niemniej metoda Harolda Williamsa jest mocno ograniczona w stosunku do metody Quick Speak Christiana Olsona. Pozwala nauczyć się jedynie angielskiego. Chociaż w tym przypadku użycie bezokolicznika „nauczyć się” jest bardzo nie na miejscu.

Podobnie jak Quick Speak, tak i Ling Intelligence twierdzi, że poznacie język angielski w 2 tygodnie. W 14 dni. „Ty także możesz ujrzeć zdumione miny przyjaciół czy rodziny, niezależnie od swojego wieku, wykształcenia czy zdolności - wystarczą 2 tygodnie, a będziesz mógł się pochwalić dobrą mową w języku angielskim! Nie będą mogli uwierzyć, że uczysz się języka dopiero 14 dni” [1]. A może nie będą mogli uwierzyć, że dałeś się podejść jak dziecko i zapłaciłeś za reklamowe brednie 137 złotych? Obstawiam to drugie.

Ling Intelligence i 5 razy wydajniejszy mózg!


Podobnie jak Quick Speak sięgał po 100% zdolności umysłowych, które już masz, tak Ling Intelligence „pobudza 100% zdolności, które teraz są uśpione w Twoim umyśle” [1]. Różnica? Kosmetyczna. W rzeczywistości oba stwierdzenia nie mają żadnego sensu. Nauka jak na razie nie zgłębiła sposobu, w jaki funkcjonuje mózg na poziomie fundamentalnym, niemniej nie ma żadnych dowodów na to, że zwykle funkcjonuje „na pół gwizdka”. Ewolucja ma tę przewagę nad stwarzaniem rzeczy ad hoc, że stale eliminuje rozwiązania, które się nie sprawdziły. A mózg jest niezwykle energochłonny. Gdybyśmy wykorzystywali jedynie część jego możliwości, już dawno temu stałby się znacząco mniejszy, a nasza wielka i pusta głowa oficjalnie stałaby się podstawką pod fryzurę.


Tymczasem od dwóch milionów lat ewolucji nasze mózgi znacząco się rozwinęły. I to bez pomocy fiszek Ling Intelligence. Co z kolei każe poddać w wątpliwość stwierdzenia podobne do powyżej zacytowanego. Na przykład jednego z tych, które znajdziecie na stronie promującej metodę nauki angielskiego przypisaną Haroldowi Williamsowi: „Precedens w zapamiętywaniu nowych słów z 2-tygodniową formułą automatycznej nauki języka angielskiego Ling Intelligence opiera się na jednoczesnym uruchomieniu lewej i prawej półkuli mózgu. Wysyłane są dwa przekazy - słowny dociera do lewej półkuli, zaś towarzyszący mu obraz - do prawej. Dzięki temu mózg pracuje 5 razy wydajniej niż zazwyczaj” [1]. Doprawdy?

Właściwie to nie. Mózg nie pracuje 5 razy wydajniej tylko dlatego, że konkretne, angielskie słówko zostało zestawione z obrazkiem. Wbrew temu co twierdzi reklama, nie wydarzy się nic, co byłoby zbliżone do zamieszczonego w niej tekstu: „Wynikiem tego jest podniesienie możliwości poznawczych, zdolności zapamiętywania nowych słów i zestawiania ich z polskimi wyrazami. Powstałe w tym wyniku skojarzenia silniej zapadają w pamięć, a Twój mózg łatwiej przyswaja nowe słowa i zapamiętuje je naturalnie, niemal automatycznie” [1]. Możliwości poznawcze nie wzrosną, podobnie jak nie wzrośnie zdolność zapamiętywania nowych słów. Nasz zdolność do zapamiętywania nowych słów zostanie po prostu nieco lepiej spożytkowana. Technika wizualizacji pomaga w zapamiętywaniu, ale nie w stopniu sugerowanym przez tekst reklamowy.

Ling Intelligence, czyli bzdury wyssane z palca


Podobnie jak Quick Speak, tak i reklama Ling Intelligence sugeruje, iż języka obcego można nauczyć się błyskawicznie: „Pierwszy dzień używania fiszek Ling Intelligence już powinien przynieść wymierne efekty w postaci opanowanych około 200 nowych słów. Wyraźna różnica w słownictwie powinna być zauważalna po tygodniu. Będzie ono znacznie zasobniejsze i zróżnicowane” [1]. Niewątpliwie każde nowo poznane słówko sprawia, że nasze słownictwo będzie bardziej zasobne i zróżnicowane. Tylko czy można opanować około 200 nowych słówek dziennie?
http://szlachtakupujetaniej.pl/kody-rabatowe/?utm_source=ssz_post_336
Oczywiście! Można opanować 200 nowych, angielskich słówek dziennie. Można również opanować każdego dnia 200 słów bezsensownych, co na przełomie XIX i XX wieku wykazał Hermann Ebbinghaus. Problem w tym, że pamięciowe opanowanie listy słów nie przekłada się bezpośrednio na zdolności komunikacji w danym języku obcym. A takie twierdzenie znajdziemy w reklamie Ling Intelligence: „Po 14 dniach nauki nie będziesz czuć żadnej psychicznej blokady przed mówieniem w języku angielskim, za to nabierzesz wyjątkowej swobody w posługiwaniu się nim. Będziesz w stanie powiedzieć co tylko zechcesz, bez najmniejszego problemu!” [1]. Gwarantuję Ci, że nie będziesz w stanie powiedzieć wszystkiego, co tylko zechcesz. Podobnie jak nie będziesz posługiwał się swobodnie językiem angielskim. Coś takiego wymaga wielu, wielu dziesiątek, jeśli nie setek, godzin konwersacji. 

Tymczasem reklama Ling Intelligence idzie dalej: „Wystarczy miesiąc, a będziesz posługiwać się angielskim, zupełnie jakbyś skończył kurs językowy trwający kilka lat” [1]. Jeśli ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, wierzy w podobne brednie, niech spróbuje odpowiedzieć na proste pytanie. Skoro wystarczy miesiąc, by swobodnie posługiwać się angielskim, dlaczego Ling Intelligence nie jest powszechnie stosowany w szkołach i na uniwersytetach całego świata? Odpowiedź jest prosta i jasna. Ling Intelligence to kompletna, wyssana z palca bzdura.

Michał Wójcik, jemu zawdzięczamy Ling Intelligence


„Nazywam się Michał Wójcik i mam przyjemność wprowadzić 2-tygodniową formułę automatycznej nauki języka angielskiego Harolda Williamsa na polski rynek. Jest to nie tylko przyjemność, ale też cenne doświadczenie. Jestem strasznie zadowolony z efektów, ponieważ metoda Harolda jest prawdziwym przełomem w lingwistyce” [2]. Jak trafnie zauważyła Autorka wspomnianego na wstępie artykułu, na fotografii, która miałby przedstawiać wymyślonego Michała Wójcika, jest Virginijus Šikšnys, biochemik. Ale czy powinniśmy się dziwić? W przypadku Quick Speak równie realnego Christiana Olsona zobrazowano zdjęciem aktora Aleksandra Nikołajewicza Jelizarowa. Jak widać twórcom (lub twórcy) obu reklam obce jest pojęcie ochrony wizerunku.

Inne ciekawostka to sam sposób działania fiszek Ling Intelligence: „Nie ma potrzeby mechanicznego zapamiętywania słówek. Nie musisz także korzystać ze specjalistycznych podręczników ani dodatkowo wspomagać swojej koncentracji i pamięci. Tym, co musisz robić, to przejrzenie fiszek 2 razy dziennie. Pierwszy raz – rano, a drugi – wieczorem. Później będziesz mógł swobodnie komunikować się w języku angielskim” [2]. „Przejrzenie fiszek 2 razy dziennie” nie przełoży się na zapamiętanie listy słówek. I z całą pewnością nie wpłynie na „swobodę w posługiwaniu się językiem angielskim”. Tak naprawdę przełoży się jedynie na stratę czasu. Na szczęście niezbyt dużą.


Niemniej twórcy reklamy nic nie przeszkadza w brnięciu wzdłuż kolein absurdów: „Jeśli będziesz regularnie stosować fiszki Ling Intelligence do nauki, będziesz w stanie błyskawicznie opanować angielski oraz bez problemu będziesz mógł porozumieć się z ludźmi z zagranicy” [2]. Głupota? Poniekąd, ale może coś w tym jest? Jeśli będziesz regularnie przeglądał fiszki 2 razy dziennie, to może gdzieś około roku 2137 uda Ci się pogadać z Anglikiem? Oczywiście pod warunkiem, że w roku 2036 asteroida Apophis ominie Ziemię. Jak na razie NASA nie ma pewności. 

Ling Intelligence, opinia


Wnioski końcowe? Takie same jak w przypadku fiszek Quick Speak. Ling Intelligence to kompletny nonsens i 137 złotych wyrzuconych w błoto. Jeszcze nikt nigdy nie nauczył się angielskiego w dwa tygodnie „przeglądając fiszki” dwa razy dziennie. I dopóki naukowcy nie wypracują znacząco bardziej efektywnych metod transferowania informacji bezpośrednio do naszych zwojów mózgowych, nikt w podobny sposób nie nauczy się żadnego języka obcego.

Często pada argument, że skoro Emil Krebs był w stanie nauczyć się języka obcego w dwa tygodnie, to każdy może. Owszem. Warto jednak pamiętać, że Emil Krebs nie uczył się dwa razy w ciągu dnia, przeglądając fiszki. Jeśli już, to dwa razy w ciągu dnia robił sobie przerwy na posiłek. Resztę czasu poświęcał nauce. I może to jest klucz to faktycznego opanowania angielskiego – ciężka praca.


Na podstawie: grafika: CC0, przeróbka za: pixabay.com/pl/m%C3%B3zg-elektryczne-wiedzy-migrena-1845962/  [1]: globalmagazine24.eu/other/lp/84/ling/a/index_en_vol.html ; [2]: http://sales-express.eu/products/lp/84/lingintelligence/1/index_en.html


30 komentarzy:

  1. Całkowicie zgadzam się z autorem tego postu. Jestem wieloletnią nauczycielka języka obcego, a do dobrej znajomości języka doszłam po wielu latach studiów, studiów podyplomowych, kursów metodycznych, stażów językowych za granicą i nigdy nie uwierzę w to, że można się nauczyć języka obcego w 14 dni lub w miesiąc. Tak, jak pisze Pan Michał, lista słówek, to nie jest biegłe mówienie ( a gdzie gramatyka, czasy, tryby?). Nauka języka wymaga wytrwałości, systematyczności i czasu. A jeszcze komentarz jednej z osób, że zagina nauczycielkę!!! Może wymawia niepoprawnie i nauczycielka nie rozumie o czym mowa, albo rzuci jakimś rzadkim słówkiem, co jeszcze nie świadczy o dobrej znajomości języka. Ludzie, nie wierzcie w te bzdury o tej "cudownej" metodzie!!! Doświadczona Romanistka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta "odpowiedź" jest zredagowana i zamieszczona przez autorów tej ściemy. Każda z nich jest tak stworzona.

      Usuń
  2. Absolutna racja, kilkanaście lat temu na studiach miałem taki etap, że zakuwalem dosłownie tysiące słówek stawiając sobie za cel zrozumienie każdego zwrotu w czytanych materiałach. Gramatykę także opanowałem na wysokim poziomie. Test słownikowy (30 razy losowanie n słów z bazy o znanej wielkości) wykazał, że znam prawie 13 tysięcy słów, co ze znajomością gramatyki powinno czynić że mnie dobrego rozmówcę. A nie uczyniło... Czytać co prawda mogłem wszystko, ale ledwo rozumiałem co słyszę, jeszcze gorzej mowilem, blokadę miałem jak tama Hoovera :). Sprawę poprawiła dopiero sytuacja zmuszająca mnie do czynnego używania języka, a nie wkuwania słówek i gramatyki (choć oczywiście ich znajomość to podstawa sukcesu). Nawet gdyby ktoś wkul 1000 słówek przez 2 tygodnie (pomijając kwestię ich dłuższego zapamiętania) to trudno mówić, że nauczy się języka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam sie bujda jak nic zaginam nauczycielke buhaha

    OdpowiedzUsuń
  4. Dałam sie wpuścić...w ten kanał...
    Dodatkowo była informacja, że jesli w ciągu 14dni nie będziesz zadowolony, zwrócimy Ci pieniądze....po 5 dniach wiedziałam że nic z tego a oni mi paragrafy teraz śla ze zaczełam korzystać i zwrotu nie można:
    "Gwarancja zwrotu pieniędzy przestaje obowiązywać w momencie gdy użytkownik zaloguje się na swoje konto (art.38 pkt 13 ustawy o prawach konsumenta)

    13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.
    punkt 13
    jeśli klient zaloguje się na platformie traci prawo do odstąpienia od umowy



    Pozdrawiamy
    Biuro Obsługi Klienta
    tel. 61 666 37 11"


    Żałosne....

    a telefonu oczywiście nikt nie odbiera.
    Katarzyna Nowak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pani Katarzyno, jeśli mogłabym zapytać, to jaki jest aktualnie etap odzyskiwania pieniędzy przez Panią, oddali? Bo ja jestem na etapie email-i z nimi...

      Usuń
    3. Witam .Ja też dałam się naciągnąć na pieniądze i kupiłam to.po zalogowaniu się zobaczyłam że tam są wypisane bzdury znaczenia słów sa inne .przejrzałam tylko trochę i zaraz napisałam do nich z reklamacja i prośba o zwrot pieniędzy niestety minęło już kilka dni i nie ma żadnej odpowiedzi .to jest oszustwo i ostrzegam wszystkich przed ta strona nie kupujcie tego .

      Usuń
    4. Witam. I co postanowiłaś dalej, jeśli mogę spytać? Ja do nich piszę, a oni oczywiście ignorują...

      Usuń
    5. NA TAKICH NIE MA SIŁY. Nic się nie zrobi i nic się nie odzyska. W niektórych krajach załatwia to AK 47 czyli Kałasznikow..

      Usuń
    6. O mały włos a bym nie wpadł w ten przekręt. Ale w ostatniej chwili się wycofałem bo zastanowiło mnie, że żaden link na ich stronie odnoszący się do kontaktu, regulaminu, itd nie jest aktywny. Aktywny był tylko link przenoszący na stronę zamówienia! Do tego, kiedy na stronie zamówienia otworzyłem regulamin (tamten wcześniejszy link był na stronie informacyjnej) to przeczytałem w nim, że jeśli otworzy się produkt - traci się prawo do zwrotu!!! Przypominam - na stronie piszą, ze jeśli ktoś będzie niezadowolony to może zadzwonić do firmy i oni bez problemu zwrócą pieniądze! Mówicie, że ciężko się dodzwonić do nich - ja miałem to "szczęście", że sami do mnie zadzwonili, jako, że w zamówieniu podałem swój numer ale zrezygnowałem z opłaty (przez internet - więc zamówienie było ważne dopiero po opłaceniu), więc zaniepokojeni, ze nie udało im się kogoś naciągnąć sami do mnie zadzwonili. Jak zadzwonili to i usłyszeli co o nich myślę :). Panienka była w stanie tylko wykrztusić życzenia miłego dnia :). A, ze macie problemy z połączeniem z nimi to postanowiłem podzielić się z Wami numerem telefonu, z którego dzwoniła do mnie. Oto on: 799 353 885. Z tym, że od razu piszę... - sprawdziłem ten numer i ten, który podają jako do BOK - oba są numerami "przechodnimi" - różni oszuści z nich korzystają by naciągać ludzi. Ale póki co dzwońcie do nich, popsujcie im przynajmniej humor... :)!

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno mój komentarz zostanie usunięty - ale napisze że to czysta bzdura i oszustwo, a lepsze programy i to darmowe można znaleźć na internecie , chętnie podzielę się z wszystkimi uwagami . Teraz nawet pomimo że gwarantują zwrot pieniędzy - moich pieniędzy nie chca zwrócić - OSZUŚCI .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOBRZE BY SIĘ ZASTANOWIĆ NAD POZWEM ZBIOROWYM

      Usuń
  7. Trzeba zrobić pozew zbiorowy. Może znajdzie się jakaś kancelaria prawna która zajmie się oszustami???? ja zapłacę to co straciłem he he he

    OdpowiedzUsuń
  8. i ja dałem się nabrać

    OdpowiedzUsuń
  9. Na jaki adres mailowy trzeba wysłać reklamację?

    OdpowiedzUsuń
  10. to są oszuści ! A ten proceder powinien z urzędu być ścigany gdyż ich oferta nie jest spójna , wewnętrznie sprzeczna . Bo jak można stwierdzić , czy dana metodą będzie skuteczna , jeśli się jej nie wypróbuje . Ale wówczas nie można już zrezygnować bo skorzystało się z kursu . Kompletna bzdura . Nie dajcie się nabrać

    OdpowiedzUsuń
  11. ZAKUPIŁAM I CISZA..NIE MOŻNA AKTYWOWAĆ KONTA,,,NIE ODBIERAJA TELEFONÓW...NIE ODPISUJĄ NA MAILE,,,,OSZUSTWO JAK NIC,,,ma ktos pomysł co zrobić...

    OdpowiedzUsuń

  12. Też jestem ofiarą tego oszusta Wójcika. Od jednej z osób zajmujących się poradami prawnymi dla klientów uzyskałem informacje , że w świetle ułomnie funkcjonującego prawa , jeżeli takie klauzulki zawarte były w regulaminie , i choćby one były sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i obietnicami sprzed zawarcia umowy/zakupu , gdzie obiecywano zwrot pieniędzy w przypadku braku efektów nauki ( w mojej ocenie sprzeczność tych dwóch spraw wynika z tego, że nie można ocenić skuteczności metody nie mając możliwości z niej skorzystania) racja leży po stronie tego oszusta.
    Natomiast na podstawie 14 dniowej gwarancji satysfakcji jaką obiecywał oszust zostałem wprowadzony w błąd. Tego rodzaju praktyki, tj. podawanie przez przedsiębiorcę nierzetelnych informacji odnośnie cech towaru/usługi może nosić ( a dlaczego jednoznacznie NIE NOSI ?) cechy nieuczciwej praktyki rynkowej wprowadzającej w błąd określonej w ustawie z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz. U. 2017, poz. 2070 z późn. zm.).
    Zgodnie z art. 12 ustawy w razie dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej konsument, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:
    1) zaniechania tej praktyki;
    2) usunięcia skutków tej praktyki;
    3) złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
    4) naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, w szczególności żądania unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu przez
    przedsiębiorcę kosztów związanych z nabyciem produktu;
    5) zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej, ochroną dziedzictwa narodowego lub ochroną konsumentów.
    Działanie jakie proponuje mi ta osoba to wystosowanie pisma do przedsiębiorcy o unieważnienie umowy z żądaniem zwrotu pieniędzy. W tym celu należy wyznaczyć przedsiębiorcy termin oraz sposób zwrotu pieniędzy.
    Jeżeli te działania nie przyniosą rezultatu to można dochodzić roszczenia na drodze sądowej.


    Czyli ustawodawca dostrzega zło ale zgadza się na tolerowanie takich praktyk bo w zasadzie w żaden sposób nie broni oszukanego klienta. Usługodawca/sprzedawca może obiecywać dowolne rzeczy , zapisując jednocześnie tzw. drobnym druczkiem w innych miejscu zupełnie inne sprzeczne z obietnicami treści wzajemnie się wykluczające. I przez ustawodawcę jest to traktowane jako nieuczciwa praktyka rynkowa i nie podlega sankcjom karnym. Klient nie jest broniony. Postępowanie nieuczciwego sprzedawcy odbywa się z pewnością z udziałem jego prawników , którzy dostrzegli luki i "miękkość prawa" . Są oni zapewne sowicie wynagradzani przez nieuczciwego sprzedawcę z pieniędzy tego procederu. Mam prawo do podjęcia działań wyżej wymienionych , najpewniej nieskutecznych bo nastawionych w moim odczuciu na ewentualną reakcję sumienia (prawnicy są pozbawieni takiej rzeczy ) tego sprzedawcy. Raczej wie on , że mało kto zwróci się do sądu o pomoc i czując się bezkarnie przy tak ułomnie funkcjonującym prawie może nadal działać. A w najlepszym wypadku orzeczona będzie niska społeczna szkodliwość czynu , która nie podlega egzekucji.
    Niemniej jednak mam zamiar skorzystać z punktu 4 art 12 tej ustawy, przesłać wezwanie listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru . Tylko nie znam adresu - firma nie ujawnia swojej tożsamości !! I to już na początku powinno wzbudzić nasz niepokój !!!
    Czy ktoś zna adres tej firmy ?

    grmo@esculap.pl


    OdpowiedzUsuń
  13. Usiłowałem umieścić wśród samych pochlebnych opini o kursie na wielu stronach Wójcika poniższą opinię ale jest ona stale usuwana ; To też świadczy o tej firmie

    Nie wierzcie w te bzdury powyżej . Napisał to pewnie sam właściciel (Michał Wójcik ) lub ludzie którym daje zarobić w nieuczciwy sposób.
    1. Metoda nie wyróżnia się niczym szczególnym i wcale się nie nauczycie tak szybko, nie będziecie mieli takich efektów jakie są obiecywane
    2. w innym miejscu Wójcik reklamuje , się , że jest tak pewny skuteczności tej metody , że daje „gwarancję satysfakcji ” co ma oznaczać możliwość zwrotu pieniędzy gdy w ciągu dwóch tygodni nauki nie osiągniemy zamierzonych efektów lub jeśli po prostu zechcemy z niego zrezygnować przed upływem 14 dni od daty zakupu. Szkopuł w tym , że odmawia on zwrotu pieniędzy , nawet po próbie zerwania umowy po kilku dniach uzasadniając to kruczkiem prawnym ( wymyślonym sprytne przez nieuczciwych opłaconych przez niego prawników – pytanie czy prawnik może być uczciwy ) , w którym zapis mówi , że po zalogowaniu się po raz pierwszy do platformy kursu lub otwarciu przesyłki w nośnikiem elektronicznym prawa do zwrotu pieniędzy się pozbawiamy . Jak zatem można ocenić przydatność kursu do nauki języka nie korzystając z niego czyli nie logując się do stworzonej przez niego platformy lub nie otwierając przesłanej przesyłki . Wewnętrzna sprzeczność , której jego pracownik , biorący udział w tym niecnym procederze nie potrafił w rozmowie telefonicznej wyjaśnić
    3. Co to za firma ,która konto ma gdzieś w Londynie , a miejsce lokalizacji jest nieznane . Nigdzie nie znalazłem adresu firmy pana Wójcika . Wychodzi z założenie , że lepiej jej nie podawać spodziewając się licznych zastrzeżeń do prowadzonej przez niego nieuczciwej działalności
    NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ NA TEGO OSZUSTA . A te powyższe pozytywne komentarze potraktujcie z przymrużeniem oka. Wszak Putin też ma szerzę informatyków rozsyłających po całym świecie przychylne opinie o prowadzonej przez siebie polityce
    POMYŚLCIE !!!!!!!!!!!!


    Dotyczy to oczywiście komentarzy poniżej .
    Zadziwiające , że poza tym jednym wszystkie komentarze są pozytywne. To niemal jak jednomyślność w Korei Północnej , lub w polskim parlamencie za czasów Gomółki
    To pieniądze wyrzucone w błoto . Za tę kwotę macie w internecie lepsze możliwości. Nie podaję przykładów bo będę podejrzany o to , że jestem z jakiejś konkurencji tego łagodnie mówiąc nieuczciwego pana

    to też ze strony tego nieuczciwego Pana do której dochodzimy klikając ” Kliknij i przekonaj się , że to działa „:
    „Jedyna taka gwarancja
    Jeżeli nie opanujesz wybranego języka obcego w 2 tygodnie lub z jakiegokolwiek innego powodu nie będziesz zadowolony – zgłoś to telefonicznie konsultantowi, a firma odbierze Twoją reklamację i będziesz mógł odzyskać pieniądze bez zbędnych pytań!”
    i ponadto mnóstwo nad wyraz zachwyconych kursem osób , żadnych krytyk
    I dziwne , że też tam znajdziemy informację , że ” ilość w promocyjnej cenie 24 ” – taka liczba istnieje tam już co najmniej od ponad tygodnia . Oznacza to , że albo ludzie zmądrzeli i nie kupują już tego kursu , albo co bardziej prawdopodobne dają się nadal nabrać i kupują a liczba ta ustawiona jest ‚”na sztywno” w celach mącenia innym w głowie.
    NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ !!!!!
    Wpiszcie zamiast adresu internetowego : Ling intelligence , Michał Wójcik i angielski w 14 dni – samo się zrobi ” a poznacie znacznie bliższą prawdy rzeczywistość
    PRZEMYŚLCIE TO zanim dacie zarobić oszustowi !!!
    A języka uczcie się gdzieś indziej

    OdpowiedzUsuń
  14. to co z tym pozwem zbiorowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. No właśnie ? ??? ??

      Usuń
    3. No właśnie ? ??? ??

      Usuń
  15. Jestem za mni też kasy nie zwrócili oszusci

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam,
    Widze ze to oszustwa na wielka skale bo takich ludzi dalo sie pewnie duzo oszukac
    Zglaszał może ktoś to na policje??

    OdpowiedzUsuń
  17. TO OSZUSCI NIE DAJCIE SIE NABRAC , JA JUZ NIESTETY SIE NABRAŁAM WCISNELI MI PEŁNY PAKIET ZA 299 ZŁ.STRONA NIE DZIAŁA I NIE ISTNIEJE



    OdpowiedzUsuń
  18. Artykuł trafia w sedno. Żeby nauczyć się jezyka to potrzeba lat treningu, a takie patenty to dla mnie dno. NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ

    OdpowiedzUsuń