Translate

sobota, 28 stycznia 2017

Ling Intelligence, Michał Wójcik i angielski w 14 dni

 http://samosiezrobi.blogspot.com/2017/01/ling-intelligence-micha-wojcik-i.html

Jeśli planujecie nauczyć się angielskiego i nie daliście się zwieść „przełomowej” metodzie nauki Christiana Olsona, znanej jako fiszki Quick Speak (opisanej w jednym z poprzednich postów: Quick Speak opinia, Christian Olson i Grzegorz Lewandowski), wspaniały świat robienia ludziom wody z mózgu ma dla Was kolejną propozycję – metodę nauki angielskiego opracowaną przez Harolda Williamsa i nazwaną Ling Intelligence. Czym Ling Intelligence różni się od Quick Speak? Wygląda na to, że przede wszystkim opakowaniem. Christiana Olsona zastąpił Harold Williams, a Grzegorza Lewandowskiego Michał Wójcik. Ale po kolei. 

Ling Intelligence, czyli jak zadziwić znajomych


Jak trafnie zauważyła Autorka artykułu Ling Intelligence, angielski w 14 dni z Michałem Wójcikiem, Harold Williams od dawna nie żyje. W jakiż więc magiczny sposób „w ostatnich latach opracował swoją słynną 2-tygodniową formułę nauki języka angielskiego” [1]? Pozostanie to tajemnicą sprzedawcy multimedialnych fiszek Ling Intelligence. Sprzedawca jest równie tajemniczy jak i sprzedawca fiszek Quick Speak, ale patrząc przez pryzmat zestawu niepoważnych twierdzeń użytych w obu reklamach można śmiało zakładać, że to dokładnie ta sama firma. 




Co ciekawe, zarówno z fiszek Quick Speak jak i z fiszek Ling Intelligence skorzystało dokładnie tyle samo Polaków. 75 tysięcy. Przypadek? Raczej copy/paste. Obie metody podkreślają, iż „Zaczniesz swobodnie porozumiewać się w angielskim języku po zaledwie 14 dniach nauki” [1]. Niemniej metoda Harolda Williamsa jest mocno ograniczona w stosunku do metody Quick Speak Christiana Olsona. Pozwala nauczyć się jedynie angielskiego. Chociaż w tym przypadku użycie bezokolicznika „nauczyć się” jest bardzo nie na miejscu.

Podobnie jak Quick Speak, tak i Ling Intelligence twierdzi, że poznacie język angielski w 2 tygodnie. W 14 dni. „Ty także możesz ujrzeć zdumione miny przyjaciół czy rodziny, niezależnie od swojego wieku, wykształcenia czy zdolności - wystarczą 2 tygodnie, a będziesz mógł się pochwalić dobrą mową w języku angielskim! Nie będą mogli uwierzyć, że uczysz się języka dopiero 14 dni” [1]. A może nie będą mogli uwierzyć, że dałeś się podejść jak dziecko i zapłaciłeś za reklamowe brednie 137 złotych? Obstawiam to drugie.

Ling Intelligence i 5 razy wydajniejszy mózg!


Podobnie jak Quick Speak sięgał po 100% zdolności umysłowych, które już masz, tak Ling Intelligence „pobudza 100% zdolności, które teraz są uśpione w Twoim umyśle” [1]. Różnica? Kosmetyczna. W rzeczywistości oba stwierdzenia nie mają żadnego sensu. Nauka jak na razie nie zgłębiła sposobu, w jaki funkcjonuje mózg na poziomie fundamentalnym, niemniej nie ma żadnych dowodów na to, że zwykle funkcjonuje „na pół gwizdka”. Ewolucja ma tę przewagę nad stwarzaniem rzeczy ad hoc, że stale eliminuje rozwiązania, które się nie sprawdziły. A mózg jest niezwykle energochłonny. Gdybyśmy wykorzystywali jedynie część jego możliwości, już dawno temu stałby się znacząco mniejszy, a nasza wielka i pusta głowa oficjalnie stałaby się podstawką pod fryzurę.


Tymczasem od dwóch milionów lat ewolucji nasze mózgi znacząco się rozwinęły. I to bez pomocy fiszek Ling Intelligence. Co z kolei każe poddać w wątpliwość stwierdzenia podobne do powyżej zacytowanego. Na przykład jednego z tych, które znajdziecie na stronie promującej metodę nauki angielskiego przypisaną Haroldowi Williamsowi: „Precedens w zapamiętywaniu nowych słów z 2-tygodniową formułą automatycznej nauki języka angielskiego Ling Intelligence opiera się na jednoczesnym uruchomieniu lewej i prawej półkuli mózgu. Wysyłane są dwa przekazy - słowny dociera do lewej półkuli, zaś towarzyszący mu obraz - do prawej. Dzięki temu mózg pracuje 5 razy wydajniej niż zazwyczaj” [1]. Doprawdy?

Właściwie to nie. Mózg nie pracuje 5 razy wydajniej tylko dlatego, że konkretne, angielskie słówko zostało zestawione z obrazkiem. Wbrew temu co twierdzi reklama, nie wydarzy się nic, co byłoby zbliżone do zamieszczonego w niej tekstu: „Wynikiem tego jest podniesienie możliwości poznawczych, zdolności zapamiętywania nowych słów i zestawiania ich z polskimi wyrazami. Powstałe w tym wyniku skojarzenia silniej zapadają w pamięć, a Twój mózg łatwiej przyswaja nowe słowa i zapamiętuje je naturalnie, niemal automatycznie” [1]. Możliwości poznawcze nie wzrosną, podobnie jak nie wzrośnie zdolność zapamiętywania nowych słów. Nasz zdolność do zapamiętywania nowych słów zostanie po prostu nieco lepiej spożytkowana. Technika wizualizacji pomaga w zapamiętywaniu, ale nie w stopniu sugerowanym przez tekst reklamowy.

Ling Intelligence, czyli bzdury wyssane z palca


Podobnie jak Quick Speak, tak i reklama Ling Intelligence sugeruje, iż języka obcego można nauczyć się błyskawicznie: „Pierwszy dzień używania fiszek Ling Intelligence już powinien przynieść wymierne efekty w postaci opanowanych około 200 nowych słów. Wyraźna różnica w słownictwie powinna być zauważalna po tygodniu. Będzie ono znacznie zasobniejsze i zróżnicowane” [1]. Niewątpliwie każde nowo poznane słówko sprawia, że nasze słownictwo będzie bardziej zasobne i zróżnicowane. Tylko czy można opanować około 200 nowych słówek dziennie?
http://szlachtakupujetaniej.pl/kody-rabatowe/?utm_source=ssz_post_336
Oczywiście! Można opanować 200 nowych, angielskich słówek dziennie. Można również opanować każdego dnia 200 słów bezsensownych, co na przełomie XIX i XX wieku wykazał Hermann Ebbinghaus. Problem w tym, że pamięciowe opanowanie listy słów nie przekłada się bezpośrednio na zdolności komunikacji w danym języku obcym. A takie twierdzenie znajdziemy w reklamie Ling Intelligence: „Po 14 dniach nauki nie będziesz czuć żadnej psychicznej blokady przed mówieniem w języku angielskim, za to nabierzesz wyjątkowej swobody w posługiwaniu się nim. Będziesz w stanie powiedzieć co tylko zechcesz, bez najmniejszego problemu!” [1]. Gwarantuję Ci, że nie będziesz w stanie powiedzieć wszystkiego, co tylko zechcesz. Podobnie jak nie będziesz posługiwał się swobodnie językiem angielskim. Coś takiego wymaga wielu, wielu dziesiątek, jeśli nie setek, godzin konwersacji. 

Tymczasem reklama Ling Intelligence idzie dalej: „Wystarczy miesiąc, a będziesz posługiwać się angielskim, zupełnie jakbyś skończył kurs językowy trwający kilka lat” [1]. Jeśli ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, wierzy w podobne brednie, niech spróbuje odpowiedzieć na proste pytanie. Skoro wystarczy miesiąc, by swobodnie posługiwać się angielskim, dlaczego Ling Intelligence nie jest powszechnie stosowany w szkołach i na uniwersytetach całego świata? Odpowiedź jest prosta i jasna. Ling Intelligence to kompletna, wyssana z palca bzdura.

Michał Wójcik, jemu zawdzięczamy Ling Intelligence


„Nazywam się Michał Wójcik i mam przyjemność wprowadzić 2-tygodniową formułę automatycznej nauki języka angielskiego Harolda Williamsa na polski rynek. Jest to nie tylko przyjemność, ale też cenne doświadczenie. Jestem strasznie zadowolony z efektów, ponieważ metoda Harolda jest prawdziwym przełomem w lingwistyce” [2]. Jak trafnie zauważyła Autorka wspomnianego na wstępie artykułu, na fotografii, która miałby przedstawiać wymyślonego Michała Wójcika, jest Virginijus Šikšnys, biochemik. Ale czy powinniśmy się dziwić? W przypadku Quick Speak równie realnego Christiana Olsona zobrazowano zdjęciem aktora Aleksandra Nikołajewicza Jelizarowa. Jak widać twórcom (lub twórcy) obu reklam obce jest pojęcie ochrony wizerunku.

Inne ciekawostka to sam sposób działania fiszek Ling Intelligence: „Nie ma potrzeby mechanicznego zapamiętywania słówek. Nie musisz także korzystać ze specjalistycznych podręczników ani dodatkowo wspomagać swojej koncentracji i pamięci. Tym, co musisz robić, to przejrzenie fiszek 2 razy dziennie. Pierwszy raz – rano, a drugi – wieczorem. Później będziesz mógł swobodnie komunikować się w języku angielskim” [2]. „Przejrzenie fiszek 2 razy dziennie” nie przełoży się na zapamiętanie listy słówek. I z całą pewnością nie wpłynie na „swobodę w posługiwaniu się językiem angielskim”. Tak naprawdę przełoży się jedynie na stratę czasu. Na szczęście niezbyt dużą.


Niemniej twórcy reklamy nic nie przeszkadza w brnięciu wzdłuż kolein absurdów: „Jeśli będziesz regularnie stosować fiszki Ling Intelligence do nauki, będziesz w stanie błyskawicznie opanować angielski oraz bez problemu będziesz mógł porozumieć się z ludźmi z zagranicy” [2]. Głupota? Poniekąd, ale może coś w tym jest? Jeśli będziesz regularnie przeglądał fiszki 2 razy dziennie, to może gdzieś około roku 2137 uda Ci się pogadać z Anglikiem? Oczywiście pod warunkiem, że w roku 2036 asteroida Apophis ominie Ziemię. Jak na razie NASA nie ma pewności. 

Ling Intelligence, opinia


Wnioski końcowe? Takie same jak w przypadku fiszek Quick Speak. Ling Intelligence to kompletny nonsens i 137 złotych wyrzuconych w błoto. Jeszcze nikt nigdy nie nauczył się angielskiego w dwa tygodnie „przeglądając fiszki” dwa razy dziennie. I dopóki naukowcy nie wypracują znacząco bardziej efektywnych metod transferowania informacji bezpośrednio do naszych zwojów mózgowych, nikt w podobny sposób nie nauczy się żadnego języka obcego.

Często pada argument, że skoro Emil Krebs był w stanie nauczyć się języka obcego w dwa tygodnie, to każdy może. Owszem. Warto jednak pamiętać, że Emil Krebs nie uczył się dwa razy w ciągu dnia, przeglądając fiszki. Jeśli już, to dwa razy w ciągu dnia robił sobie przerwy na posiłek. Resztę czasu poświęcał nauce. I może to jest klucz to faktycznego opanowania angielskiego – ciężka praca.


Na podstawie: grafika: CC0, przeróbka za: pixabay.com/pl/m%C3%B3zg-elektryczne-wiedzy-migrena-1845962/  [1]: globalmagazine24.eu/other/lp/84/ling/a/index_en_vol.html ; [2]: http://sales-express.eu/products/lp/84/lingintelligence/1/index_en.html


8 komentarzy:

  1. Całkowicie zgadzam się z autorem tego postu. Jestem wieloletnią nauczycielka języka obcego, a do dobrej znajomości języka doszłam po wielu latach studiów, studiów podyplomowych, kursów metodycznych, stażów językowych za granicą i nigdy nie uwierzę w to, że można się nauczyć języka obcego w 14 dni lub w miesiąc. Tak, jak pisze Pan Michał, lista słówek, to nie jest biegłe mówienie ( a gdzie gramatyka, czasy, tryby?). Nauka języka wymaga wytrwałości, systematyczności i czasu. A jeszcze komentarz jednej z osób, że zagina nauczycielkę!!! Może wymawia niepoprawnie i nauczycielka nie rozumie o czym mowa, albo rzuci jakimś rzadkim słówkiem, co jeszcze nie świadczy o dobrej znajomości języka. Ludzie, nie wierzcie w te bzdury o tej "cudownej" metodzie!!! Doświadczona Romanistka

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutna racja, kilkanaście lat temu na studiach miałem taki etap, że zakuwalem dosłownie tysiące słówek stawiając sobie za cel zrozumienie każdego zwrotu w czytanych materiałach. Gramatykę także opanowałem na wysokim poziomie. Test słownikowy (30 razy losowanie n słów z bazy o znanej wielkości) wykazał, że znam prawie 13 tysięcy słów, co ze znajomością gramatyki powinno czynić że mnie dobrego rozmówcę. A nie uczyniło... Czytać co prawda mogłem wszystko, ale ledwo rozumiałem co słyszę, jeszcze gorzej mowilem, blokadę miałem jak tama Hoovera :). Sprawę poprawiła dopiero sytuacja zmuszająca mnie do czynnego używania języka, a nie wkuwania słówek i gramatyki (choć oczywiście ich znajomość to podstawa sukcesu). Nawet gdyby ktoś wkul 1000 słówek przez 2 tygodnie (pomijając kwestię ich dłuższego zapamiętania) to trudno mówić, że nauczy się języka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam sie bujda jak nic zaginam nauczycielke buhaha

    OdpowiedzUsuń
  4. Dałam sie wpuścić...w ten kanał...
    Dodatkowo była informacja, że jesli w ciągu 14dni nie będziesz zadowolony, zwrócimy Ci pieniądze....po 5 dniach wiedziałam że nic z tego a oni mi paragrafy teraz śla ze zaczełam korzystać i zwrotu nie można:
    "Gwarancja zwrotu pieniędzy przestaje obowiązywać w momencie gdy użytkownik zaloguje się na swoje konto (art.38 pkt 13 ustawy o prawach konsumenta)

    13) o dostarczanie treści cyfrowych, które nie są zapisane na nośniku materialnym, jeżeli spełnianie świadczenia rozpoczęło się za wyraźną zgodą konsumenta przed upływem terminu do odstąpienia od umowy i po poinformowaniu go przez przedsiębiorcę o utracie prawa odstąpienia od umowy.
    punkt 13
    jeśli klient zaloguje się na platformie traci prawo do odstąpienia od umowy



    Pozdrawiamy
    Biuro Obsługi Klienta
    tel. 61 666 37 11"


    Żałosne....

    a telefonu oczywiście nikt nie odbiera.
    Katarzyna Nowak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pani Katarzyno, jeśli mogłabym zapytać, to jaki jest aktualnie etap odzyskiwania pieniędzy przez Panią, oddali? Bo ja jestem na etapie email-i z nimi...

      Usuń
    3. Witam .Ja też dałam się naciągnąć na pieniądze i kupiłam to.po zalogowaniu się zobaczyłam że tam są wypisane bzdury znaczenia słów sa inne .przejrzałam tylko trochę i zaraz napisałam do nich z reklamacja i prośba o zwrot pieniędzy niestety minęło już kilka dni i nie ma żadnej odpowiedzi .to jest oszustwo i ostrzegam wszystkich przed ta strona nie kupujcie tego .

      Usuń
    4. Witam. I co postanowiłaś dalej, jeśli mogę spytać? Ja do nich piszę, a oni oczywiście ignorują...

      Usuń