Translate

niedziela, 7 lutego 2016

Catch Me Patch Me czyli odchudzanie?

za Wikipedia.org
Odchudzanie to wyzwanie? Niegdyś owszem, dzisiaj czasy się zmieniły. Przynajmniej w marketingowej teorii. Dzisiaj odchudzanie to nie wyrzeczenia kulinarne czy pot wyciśnięty podczas ćwiczeń podczas aerobiku, na siłowni czy na porannym joggingu. Dzisiaj wystarczy uwierzyć w plastry „Catch Me Patch Me”. Albo w moc placebo.

Jak donosi twórcza reklama na równie twórczej stronie: „Schudłam 20 kg w 5 tygodni, bez rygorystycznej diety czy męczących ćwiczeń”. Strona sprzedażowa idzie jeszcze dalej, atakując już na starcie czerwonym nagłówkiem: „Gwarantuję Ci że schudniesz 14kg w 4 tygodnie... albo otrzymasz zwrot pieniędzy”. A za żywy przykład niech posłuży Pani Monika, która, cytując dział marketingu firmy… Pomimo prób nie natrafiłem w regulaminie na żadne konkrety i firma jako taka pozostaje dla mnie tajemnicza… Wracając do Pani Moniki, która „która w 4 tygodnie schudła 14 kg bez stosowania jakichkolwiek ćwiczeń, nie będąc na żadnej diecie i bez rezygnacji z dobrego jedzenia” (ibidem). Jeśli jeszcze nie wierzycie w cuda, to na Pani Monice cuda się nie kończą! Jest jeszcze…

Odchudzanie HCA, czyli Catch Me Patch Me


Jest jeszcze Pani Patrycja, która zrzuciła 12 kg, Pani Maria, która zrzuciła 35 kg, Pani Dominika 25 kg, Pan Janusz, który zrzucił 23 kg. A to wszystko dzięki plastrom odchudzającym „Catch Me Patch Me”. Kuszące, prawda?



Kuszące, zwłaszcza, że wakacje coraz bliżej i czas najwyższy dokonać przeglądu bikini, kąpielówek i wszelkich odmian tych akcesoriów plażowych, które im skromniejsze materiałowo, tym skuteczniej przyciągają zazdrosny wzrok plażowiczek i plażowiczów. A jak uczą amerykańskie filmy o półnagich patrolach biegających po plażach, to połowa sukcesu do wieczoru z happy-endem. Druga połowa sukcesu to to, by było do czego przyciągać wzrok plażowiczek i plażowiczów. I bynajmniej nie chodzi o zakrzywienie grawitacyjne czasoprzestrzeni wokół własnego ciała zakrzywiające tor lotu fotonów. 

Czy plastry „Catch Me Patch Me” faktycznie są tak skuteczne? Jak twierdzi tajemniczy sprzedawca na swojej stronie, tajemnicą skuteczności plastrów odchudzających jest „kwas hydroksyoctowy (HCA)”, substancja pozyskiwana z owoców garcinii. Czyli mało, że plastry „Catch Me Patch Me” są skuteczne i zdrowe, to jeszcze oparte na naturze. Nic tylko kupować. Albo zajrzeć do informacji mocniej związanych ze światem faktycznym niż ze strefą „wishful-thinking”.

Na początek sprostowanie informacji pochodzących z działu marketingu. HCA to nie jest kwas hydroksyoctowy (lepiej znany jako kwas glikolowy), ale kwas hydroksycytrynowy. Oczywiście z punktu widzenia Klienta spragnionego „odchudzania bez wysiłku” nie ma to większego znaczenia a obie nazwy brzmią uczenie, ale marnie świadczy to o sprzedawcy.

Z drugiej strony dział marketingu internetowego i dział SEO wykazał się znajomością branży internetowej i e-commerce. Przekopanie się przez organiczne wyniki wyszukiwania Google’a i trafienie na opinie, które nie są hura-optymistyczne wymaga sporo pracy. Pod tym względem firma zadziałała świetnie. Ale to tylko tak na marginesie. Wróćmy do HCA.

Wyniki badań naukowych nie nastrajają optymistycznie co do wiary w działanie garcinii: „Garcinia cambogia failed to produce significant weight loss and fat mass loss beyond that observed with placebo” (za http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=188147). Co można przetłumaczyć jako „Garcinia cambogia zawodzi w budowaniu znaczącej utraty wagi i masy tłuszczowej ponad poziom zaobserwowany przy użyciu placebo”. Wszystkim wątpiącym w zbawcze działanie plastrów „Catch Me Patch Me” polecam powyższy artykuł.

Plusy HCA


Z drugiej strony liczba badań nie jest na tyle duża, by można było na ich podstawie wyciągać ostateczne wnioski. Zwłaszcza, że HCA ma w sobie potencjał do pomagania (pomagania!) w procesie odchudzania. Bez odpowiednio zbilansowanej diety i lekkich ćwiczeń fizycznych nastawionych na spalanie tkanki tłuszczowej, oklejanie się plastrami typu „Catch Me Patch Me” i dowolnymi innymi opartymi na HCA nie przyniesie oczekiwanego i obiecywanego efektu. 


Kwas HCA może przyczyniać się do redukcji uczucia głodu, co w efekcie może przyczyniać się do zmniejszenia częstotliwości posiłków, a tym samym i masy żywności, którą przyjmujemy każdego dnia. Z drugiej strony, jeśli skład owej żywności nie będzie odpowiednio dobrany dla potrzeb odchudzania, efekt stosowania plastrów z HCA nie będzie różnił się od okładów z „Gazety Wyborczej” względnie „Naszego Dziennika”. O czym warto pamiętać. 

Działanie HCA ma ten plus, że jest bezpieczne i, jak wskazują badania, długotrwałe przyjmowania HCA redukuje poziom cholesterolu. Jednak znowu - problemem jest niewielka ilość badań, a tym samym nie sposób wykluczyć, że związek spadku poziomu cholesterolu w grupach docelowych miał również inne przyczyny. Podobnie jak zaobserwowany spadek ciśnienia krwi, który zwykle jest następstwem (a nie przyczyną) spadku masy ciała. 

Dodatkowo wiele osób przyjmujących HCA stosuje dobrze dobrane na potrzeby odchudzania diety. W takich przypadkach stosowania HCA redukującego uczucie głodu ma sens. Szkoda, że sprzedawca „Catch Me Patch Me” twierdzi coś zupełnie innego. Ale w sumie nie dziwię się, bo skoro nawet nie wie, jaki kwas sprzedaje, to skąd ma wiedzieć jak on działa?

Opinia o Catch Me Patch Me


Co można powiedzieć o „Catch Me Patch Me”? Popularność kwasu hydroksycytrynowego HCA jest faktem. Od lat jest szeroko stosowany jako środek wspomagający odchudzanie, ale bynajmniej nie jako środek, który odchudza. To dwa zupełnie różne pojęcia. 

Plusem jest to, że HCA nie szkodzi. Minusem, że nie sprawi cudów. Odchudzanie było, jest i będzie procesem wielopłaszczyznowym. Co więcej, aby uniknąć efektu „jo-jo” odchudzania musi być procesem na tyle długim, aby nowy styl życia (zarówno pod względem kulinarnym jak i pod względem aktywności fizycznej) stał się naszym nowym, codziennym stylem życia. Bez tego odchudzanie nie ma sensu. I żadne plastry tego nie zmienią.

Na koniec uwaga o wyskakujących okienkach informujących, że ktoś właśnie kupił produkt. To automat, stosowany wcześniej na stronie sprzedającej „angielski w 14 dni”. Czyżby ta sama, tajemnicza firma?

4 komentarze:

  1. Bardzo dziekuje za informacje,warto najpierw cos sie o tym /cudzie/dowiedziec.pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To ci sami sprzedawcy od tabletek dr. Frain

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha... I tabletek forskolin, z wyciagiem z pokrzywy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja spróbowałam- Nie polecam! Naciąganie na kasę! Kupiłam na 3m-ce kuracji. Najpierw zaczęłam trenować codzienne marsze 4-6 km, wyeliminowałam słodycze i posiłki po 18.00. Jednocześnie brałam przyśpieszacz przemiany materii doustnie
    ( guarana, kofeina, ekstrakt z pomarańczy itd). Po tygodniu waga drgnęła, po miesiącu spadło 5 kg. W kolejnym miesiącu dołączyłam plastry, dystans marszu zwiększyłam do 6-8 km- spadło kolejne 5 kg. Potem była Wielkanoc i majówka a w międzyczasie trochę okazji- mimo zwiększenia dystansu do 8-10 km marszu dziennie i uważania z jedzeniem- przez 2 tygodnie waga nie drgnęła. Stąd wniosek- plastry to jedno wielkie oszustwo. Poza miejscowym podrażnieniem skóry od kleju utrzymującym się co najmniej 2 doby efektu nie stwierdziłam. Doświadczenie w odchudzaniu mam- najlepsze do tej pory okazały się marsze i dieta bogata w warzywa i owoce, bez chleba, makaronów i sosów, do picia kawa i czysta woda.

    OdpowiedzUsuń