Translate

sobota, 5 marca 2016

Hipnotyczna manipulacja vel Hypnotic Manipulation System


za Wikipedia.org, autor: Mulad, domena publiczna

Gdyby głupota potrafiła latać, uciekłaby z tego kraju z prędkością F-16 na włączonych dopalaczach. Z naddźwiękowym hukiem. Niestety, głupota zostawiłaby ogromną wyrwę w blokach reklamowych na czołowych portalach informacyjnych, a jak widać aż tak nieodpowiedzialna głupota nie jest. Zostanie z nami na wieki wieków amen, manipulując nami przy pomocy metody hipnotycznej manipulacji. Do nabycia w formie kursu, który, a jakże, zmieni Twoje życie. I sąsiada, jeśli go nienawidzisz lub z nim pragniesz sypiać.


Przerażeni naukowcy


Jak zawsze w takich przypadkach bywa, nową metodą przerażeni są liczni naukowcy. Tym razem padło na psychologów, którzy oczywiście są przerażeni śmiertelnie. Gdyż, cytując idiotyczną zajawkę ze świata magii i czarów, czyli ze świata marketingu: „Nowa metoda hipnotycznej manipulacji i wpływu pozwala sterować zachowaniem obcych i bliskich osób praktycznie każdemu, kto ją wypróbuje. Nie tylko działa dyskretnie, szybko i skutecznie. Nie wymaga specjalnych umiejętności, jest prosta i zrozumiała dla każdego” (ten i kolejne cytaty za latestfromtheworld.com/). Nareszcie! Hipnotycznie zmuszę szefa, by rzucił się pod autobus, a policję i sąd przekonam, że to kadrowa. Już czuję tę moc!

Gdybyście mieli wątpliwości, czy promowana metoda manipulacji jest faktycznie skuteczna, to oczywiście została sprawdzona na Uniwersytecie Stanowym w Minnesocie, USA, którego intrygującą bryłę prezentuje tytułowa fotografia: piękny pomnik erotycznych zabawek – dildo jako wieża i masturbator jako wejście. Kocham USA! Są tacy bezpruderyjni (co mogę napisać, bo z doświadczenia wiem, że ciężko i powoli łapią sarkazm).


Oczywiście, jak w przypadku większości idiotyzmów stosowanych w marketingu na masową skalę, wystarczy zaledwie 14 dni, by opanować trudną sztukę manipulacji. Tyle, co nic. Ale czy faktycznie warto? Czy efekt końcowy wynagrodzi Ci owe 14 dni poświęcone na stanie się guru manipulacji? Odpowiedź zależy od Ciebie, ale efekty wyglądają wspaniale (a do tego są gwarantowane przez Uniwersytet Stanowy w Minnesocie, USA, w którego progi wchodzi się z prawdziwą radością!).
Jakie to efekty? Ach, wymienię moje ulubione w kolejności przypadkowej, aczkolwiek każdy może odszukać coś dla siebie na zamieszczonym poniżej screenie.

Korzyści z manipulacji niezaprzeczalne


Być może czytając moją inteligentną inaczej interpretację architektury Uniwersytetu Stanowego w Minnesocie, przeszła Wam przez myśl koncepcja zdobycia upragnionej kobiety lub mężczyzny? Jeśli tak, to podręcznik zawierający w sobie sekrety hipnotycznej manipulacji będzie w sam raz dla Was! Zdobędziecie! I to „bez wypowiadania słowa”. Nie mam pojęcia, o co chodzi. 

Czy praktykujecie w domu lub w pracy spychologię albo jesteście jej ofiarami? Hipnotyczna manipulacja rozwiąże i ten problem.  Będziecie „automatycznie i bez pytania wyręczanym w pracy domowej przed domowników, w pracy – przez współpracowników”! Nie mogę się doczekać. Może nawet oszczędzę szefa? I kadrową? I tak będę panem i władcą wszystkich biurek i okolicznych pięter w szklanym bunkrze. A może opanuję cały Mordor?


Tak, hipnotyczne zmanipulowanie całego Mordoru to dobry pomysł. Będę przepierał w ofertach na CEO z dziesiątek firm zamieszkujących to miejsce, jakby to ujął Chuck Charles z Pingwinów z Madagaskaru, „miejsce, z którego zionie groteską i nieszczęściem. Miejsce, gdzie teraz pracuję”. Brrrr…

A gdybyście gustowali w nowszych technologiach niż kontakt face-to-face (kto ma na to czas!), to hipnotyczna manipulacja pozwoli Wam „rozkochać w sobie wskazaną osobę i odzyskać dawnego partnera lub partnerkę – za pomocą krótkiej rozmowy lub kilku prostych SMS-ów”. Muszę sprawdzić, ile mam darmowych SMS-ów w pakiecie, bo „wskazanych osób” to ja mam bardzo długą listę. A jeśli czytasz to w Mordorze, to pewnie również na niej jesteś!

Na koniec obiecany screen z kompletem obniecanek-cacanek. 

screen ze strony latestfromtheworld.com


Jak działa hipnotyczna manipulacja 


No właśnie. Jak działa hipnotyczna manipulacja, dzięki której można kontrolować każdego? Sekret to „aktywna podświadoma perswazja”. Co to jest? Nie wiem. Google też nie. Ale to nic. Ważne, że hipnotyczna manipulacja działa niczym kompensator Heisenberga ze Star Treka: „Doskonale, dziękuję”. Na szczęście strona sprzedażowa jest bardziej hojna w szczegóły niż scenarzyści Star Treka: „zasada ta zawiera 3-krotnie silniejsze i głębsze techniki podświadomego oddziaływania na umysł każdego człowieka”. Na tym hojność się urywa, ale to i tak coś.

I wiecie co? Hipnotyczna manipulacja, z angielskiego Hypnotic Manipulation System, to prawdziwa broń i może, niczym urokliwość Szeregowego z Pingwinów z Madagaskaru, zostać wykorzystana do działań ofensywnych i defensywnych: „Kiedy codziennie stosuje się techniki z kursu Hypnotic Manipulation System, ich użytkownik roztacza swój wpływ również na przypadkowe, zupełnie obce osoby. Wykonują one wydane polecenia bez zastanowienia i niemal natychmiastowo”. Hmm… Okoliczne banki, których w okolicach Mordoru nie brakuje, nadchodzę! Strzeżcie się, gdyż użyję na Was broni ostatecznej, hipnotycznej manipulacji!

Że się nie dacie? No błagam! Reklama nie kłamie! Hypnotic Manipulation System „zdobył pozytywne opinie o skuteczności wśród psychologów i ekspertów od negocjacji i sprzedaży. Przeszedł bardzo rygorystyczne badania i jest certyfikowany”. Zapewne na Uniwersytecie Stanowym w Minnesocie. Tak czy inaczej, niedługo przebiję piątkowego rabusia banków, słynnego The Friday Night Bank Robber, Carla Gugasiana. I to bez arsenału broni, bieganiny po lasach i zdzierania gardła w kolejnych placówkach. Ha!

Adam Swieżawski nie może się mylić!


Na stronie sprzedażowej (na swojsko brzmiącej domenie webmoneysaver.com), produkt promuje Adam Swieżawski, który nie tylko, że od 15 lat prowadzi własny gabinet w Warszawie, to jeszcze doradza największym polskim i zagranicznym firmom w negocjacjach i marketingu. Zarabia 18 tysięcy złotych „do ręki” pracując 2,5 dnia w tygodniu. Nieźle, pozazdrościć. Do tego Adam Swieżawski jeździ BMW, a wakacje jemu i jego partnerce sponsoruje mu jego firma. Nie wiem, czy ostatnie zdanie ma sens logiczny, ale posiadanie sponsora to marzenie każdego wybitnego specjalisty na całym świecie. 

Na koniec jeszcze raz dostajemy wszystkie wcześniejsze pozytywne informację w punktach, czyli: likwiduje problemy komunikacyjne, zwiększa siłę perswazji, automatycznie wpływa. Na wypadek, gdyby ktoś zapomniał. Punkt „Automatycznie wpływa” jest zapewne istotny, chociaż nie wiadomo, na co wpływa. Co tam, ważne, że wpływa, do tego automatycznie.

Co ciekawe, metoda hipnotycznej manipulacji jest prosta, co oczywiste, gdyż jest dla każdego chętnego, gotowego wysupłać całkiem przyzwoitą kwotę (kurs hipnotycznej manipulacji kosztuje 297 złotych, ale akurat jest promocja po 87 zł, ja to mam szczęście!). Ciekawsze jest to, że całość jest i bezpieczna i etyczna: „Hypnotic Manipulation System nie uczy zwykłej manipulacji. Udoskonalone techniki podświadomej perswazji uczą jak korzystać z manipulacji w sposób niekrzywdzący nikogo oraz by cały proces był niezauważalny dla osób trzecich” (za webmoneysaver.com). Błyskotliwa argumentacja.

Co na to Wujek Dobra Rada?


Jako Wujek Dobra Rada powiem tak: znajdź sobie jakąś Irenę, ożeń się z nią i masz Irenę Ochódzką. A bardziej serio. Zanim wydacie swoje ciężko zarobione pieniądze na abstrakcyjną interpretację faktycznych badań naukowych, zacznijcie od książeczki autorstwa m.in. Roberta Cialdiniego, „50 sekretów nauki perswazji” albo jego „Wywieranie wpływu na ludzi”. Możecie też zahaczyć o pozycje Andrzeja Batko. Dlaczego?

Opisana metoda to pochodna badań prowadzonych od dziesięcioleci przez psychologów na różnych Uniwersytetach. Badań fascynujących, których wyniki jak najbardziej można zastosować w codziennym życiu. Czego dowodzi chociażby nowoczesny marketing. Problem w tym, że wbrew temu, co twierdzi reklamówka hipnotycznej manipulacji, w kontaktach międzyludzkich manipulacja działa w bardzo wąskim zakresie i przez krótki czas, a do tego wcześniej czy później zostaje odkryta przez „ofiarę”. 

Etyka zwycięża, manipulant ginie. To się sprawdza i w związkach, i w pracy, w normalnym życiu. Warto o tym pamiętać, zanim sięgnięcie po pozycje twierdzące, że manipulacja jest etyczna. Nie jest i każdy „domowy” vel „pracowy” manipulant wcześniej czy później o tym się boleśnie przekona.

6 komentarzy:

  1. Ufff... no i po wszystkim.... - dziękuję. Marcus18

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Usuń
  2. Bardzo dobrze napisane a przy okazji trochę śmiesznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) To naprawdę trudne odnieść się do podobnych produktów bez uśmiechu ;)

      Usuń
  3. Ludzie może i tacy głupi nie są, ale ich pragnienia i brak realizacji tych pragnień rodzi desperację, która ich pcha w łapy takich oszustów. Mamy już szybką naukę każdego języka, cudowne odchudzanie, a nawet odmładzanie. Dla każdego według potrzeb. Bez pracy i jakiegokolwiek wysiłku. Wystarczy tylko kupić "cudowne" specyfiki, lub zapisać się na jakiś głupawy kurs.
    To jak przystąpienie do jakiejś sekty np. śj, którzy już za sama przynależność obiecują wieczne życie. Myślę, że państwo powinno coś z takimi oszustami naiwnych coś zrobić. Przecież to zwyczajne oszustwo i wyłudzenie. Są na takie działania paragrafy kodeksu karnego. Do odpowiedzialności powinni też pociągać tych co takie reklamy umieszczają na swych serwerach i pośrednio biorą udział w oszustwie.
    Na koniec chwalę za niezwykle trafną diagnozę wszystkiego o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz i pochwały. Co do meritum - w pełni się zgadzam. Dodatkowo warto zauważyć, że portale umieszczają reklamy w taki sposób, iż boks reklamowy robi wrażenie linka do artykułu, a to dla wielu osób może sugerować, że tekst reklamowy jest tekstem portalowym. Google podobną politykę uważa za naruszenie zasad reklamy, z kolei nasze portale dokładają starań, by Czytelnik nie odróżnił linku reklamowego od linku do artykułu. Wtapianie reklam w stronę jest robione z premedytacją i wydawcy zdają sobie sprawę, do czego to prowadzi. Zgadzam się, że taka polityka powinna być zabroniona.

      Aczkolwiek nie wiem, czy kiedykolwiek doczekamy się podobnych rozwiązań. Oby. Dzięki raz jeszcze!

      Usuń