Translate

wtorek, 15 marca 2016

Odchudzanie i czerwone wino, czyli francuski paradoks


Henri de Toulouse-Lautrec, portret Suzanne Valadon

Jeśli szukacie szybkiego i przyjemnego sposobu na odchudzanie, to postawcie na lampkę wina przed snem. Według doniesień naukowców z Harvarda i Uniwersytetu Stanu Waszyngton picie wina do poduszki pomaga schudnąć. Serio?


Odchudzanie, czerwone wino albo ćwiczenia?


Bynajmniej, nie jest to kolejna cud-strona sprzedająca cud-produkt, cudownie odchudzający, bez efektu jo-jo i po okazyjnej cenie 137 zł. Dlaczego to zawsze musi być 137 złotych? Nie, nie. Tym razem to informacja za internetową edycją Newsweeka, więc za źródłem zasadniczo wiarygodnym. Czy na tyle wiarygodnym, by porzucić ćwiczenia oraz dietę i popaść w objęcia alkoholu?

Pytam nie bez kozery, gdyż enigmatyczny autor(ka), skrywający się za inicjałami ŁR, zaczyna swój artykuł od zdania godnego niejednego produktu typu GreenMagma czy PiperineForte: „Zapomnijcie o katorżniczych dietach i wykańczających ćwiczeniach, przestańcie wylewać pot na siłowni i zrywać odciski po joggingu. Żeby pozbyć się zbędnych kilogramów wystarczy lampka wina przed snem” (za Newsweek). Brzmi tak obiecująco, że aż chce się zapytać, czy Newsweek czasem nie planuje rozszerzyć działalności o handel winem czy może postawił na sarkazm? 


Jak donosi ŁR, odkrycie amerykańskich naukowców dotyczy tego, iż spożywanie dwóch lampek wina dziennie zwiększy skuteczność walki z otyłością o 70 procent. Dużo. Co prawda nie wiemy, do czego odnosi się owe 70 procent, ale 70 procent brzmi dumnie. Tylko czy 70 procent zawiera w sobie przerwanie „katorżniczych diet i wykańczających ćwiczeń” na rzecz wina, czy też by 70 procent zadziałało trzeba katować się nieustannie? 


Zaczęliśmy od lampki, w drugim akapicie mamy już dwie lampki. Dobrze, że artykuł krótki, bo skończylibyśmy na skrzynce.

Nadwaga albo alkoholizm, czyli leczenie dżumy cholerą


Jak twierdzą naukowcy, czerwone wino działa odchudzająco (względnie powstrzymuje przybierania na wadze) dzięki resweratrolowi. Resweratrol zawarty jest głównie w skórkach winogron, co z kolei sprawia, że więcej resweratrolu znajduje się w winach czerwonych (co ŁR pominął). Więc jeśli już postanowiliście rzucić siłownię i popaść w alkoholizm, postawcie na wino czerwone. Tak, jak Francuzi. 

Czy resweratrol działa? Generalnie tak. Działa na zwierzęta, drożdże i na Francuzów. Naukowcy podejrzewają, że tak zwany francuski paradoks (Francuzi jedzą tłusto, niezdrowo, wszystko topią w czerwonym winie i żyją dłużej niż reszta Europejczyków) może mieć swoje korzenie właśnie w resweratrolu. Czy tak jest naprawdę? Kto wie, ale spróbować warto. 


Co prawda mam mieszane uczucia, czy nie jest to, parafrazując Jeremiego Clarksona, leczenie dżumy cholerą, czyli nadwagi alkoholizmem, ale być może nie jest. Zadziała czy nie, alkohol zawarty w czerwonym winie pozwoli radośniej spojrzeć na świat i własną nadwagę. Aczkolwiek co jakiś czas warto skontrolować się alkomatem i sprawdzić, czy alkohol nie kumuluje nam się w organizmie.

Generalnie resweratrol działa na zasadzie ograniczania apetytu i zmniejsza szybkość tycia. Na pewno jest skuteczny dla lemurów, ale ponoć również działa na ludzi. Co mają dowodzić badania naukowców z Uniwersytetu Harvarda na grupie 20 tyś. osób. Cytując ŁR: „Wyniki nie pozostawiły złudzeń: ponad połowa z osób, które w trakcie badania przytyły nie spożywały wina” (ibidem). Co oznacza, że „mniejsza” połowa spożywała wino i przytyła? ŁR nie zadał sobie trudu, by przybliżyć to Czytelnikom.

Wino albo chipsy, wybór należy do Ciebie


Na koniec artykułu ŁR zachwala wino, gdyż jedna lampka ma tylko 150 kcal (w oryginale „150 kalorii”). Dużymi lampkami posłują się w Newsweeku, skoro 100ml to ok. 70 kcal. Ale i tak wino ma mniej kalorii niż „chipsy, pizza albo lody”. Cóż, ciekawa alternatywa dla wina i wieczornych przekąsek. Żyć nie umierać. 


Na koniec drobna uwaga, czyli powrót do początku. Czerwone wino nie rozwiąże problemów z nadwagą. Jedynie pomaga w ograniczaniu jedzenia (przynajmniej patrząc przez pryzmat drożdży, lemurów i Francuzów), ale żadną miarą nie spala nadmiarowego tłuszczu. Tłuszcz zostanie spalony zgodnie z potrzebami organizmu, a rytualne popadanie w objęcia czerwonego wina nie sprawi, że organizm będzie miał potrzebę pozbycia się tłuszczyku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz