Translate

niedziela, 30 października 2016

RhinoCorrect, opinia, plastyka nosa w domu?

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/10/rhinocorrect-opinia-plastyka-nosa-w-domu.html
za PixaBay (CC0)
Masz nos jak kartofel? Rozważasz plastykę nosa? Myślisz o operacji plastycznej? Nie zdziwi Was zapewne fakt, że podobne myśli regularnie nachodzą wiele osób. I tych, u których operacja plastyczna nosa faktycznie wiele zmieniłaby w wyglądzie, jak i tych, których życiowym celem jest posiadanie nosa na wzór hollywoodzkiej gwiazdki. Tymczasem, jak donosi dziennikarka Alina Szulińska z „Monie Daire” vel z abcmagazine.pro, zamiast operacji plastycznej nosa wystarczy zastosować RhinoCorrect. Brzmi intrygująco. Tylko czy faktycznie futurystyczna odmiana spinacza do bielizny może skutecznie zastąpić chirurgię plastyczną?

Bulwiasta Kaśka + RhinoCorrect = Barbie


Dziennikarka Alina Szulińska, na łamach portalu „monie daire”, barwnie i dramatycznie przedstawiła nam historię swojego dużego i haczykowatego nosa. To właśnie z powodu nosa Alina Szulińska nie miała chłopaka, znajomi wciąż się z niej naśmiewali a wieczory Alina spędzała samotnie, przed telewizorem, z talerzem w ręku. W końcu Alina rozpoczęła studia, przeprowadziła się do innego miasta i… Nic się nie zmieniło. Na szczęście zamieszkała z lalką Barbie, która miała chłopaka i piękny nos. Którego Alina pożądała całą Aliną. Nos, nie chłopaka. 




Łatwo zauważyć, że historia Aliny powoli skręcała w stronę opowiadań dla dorosłych. Nic z tego. Okazało się, że koleżanka Aliny, Barbie, była niegdyś „bulwiastą Kaśką” vel Kopciuszkiem – miała kartoflany nos, ciemne włosy i nosiła okulary. Aż któregoś dnia „bulwiasta Kaśka” przestała być Kopciuszkiem. Zmyła sadze z twarzy, spłukała pokłady kurzu z włosów, zdjęła okulary i stała się blondwłosą Barbie. Piękna historia Kopciuszka, do tego z happy endem. No ale wróćmy do Aliny Szulińskiej (nie mylić z Agnieszką Woźniak-Starak, dawniej Szulim Agnieszką).

Oczywiście „bulwiasta Kaśka” pozostałaby „bulwiastą Kaśką”, gdyby przy okazji transformacji w Barbie nie pozbyłaby się bulwiastego nosa. Pozbyła się. Niczym połowa Hollywood (mocno zaokrąglając w dół). Otóż pewnego, pięknego dnia…

Idąc tropami Bogusława Wołoszańskiego powinno to zabrzmieć bardziej dramatycznie: Był piękny, słoneczny poranek, kiedy „bulwiasta Kaśka” stanęła na francuskiej ziemi. I nikt nie spodziewał się, że już wkrótce niepozorna Polka zmieni nie tylko swój nos, ale że zmieni całą chirurgię plastyczną. Gdyż „bulwiasta Kaśka” odkryła RhinoCorrect i ostatecznie stała się Barbie. Jednakże, jak większość z Was słusznie podejrzewa, historia RhinoCorrect nigdy nie doczeka się swojego miejsca w programie „Sensacje XXI wieku”. I słusznie. Niemniej aktualne pozostaje pytanie – czym faktycznie jest RhinoCorrect?

RhinoCorrect i nos Aliny Szulińskiej


Cytując klasyka, czyli autora tekstu reklamowego: „[RhinoCorrect ] To szczególna metoda korekcji nosa , która została opracowana przez francuskiego lekarza, naukowca Andre Crow” [1]. Oklaski! Kim jest francuski lekarz, Andre Crow? Nie wiem. Google również. Co zwarzywszy na osiągnięcie Andre Crowa, czyli wynalazek RhinoCorrect, może mieć dwie przyczyny. Albo ukrycie postaci naukowca o nazwisku Andre Crow stanowi spisek chirurgów plastycznych, albo Andre Crow nigdy nie istniał. Wybierzcie sobie.


Wracając do Aliny Szulińskiej, której niebulwiasta Barbie doradziła: „Zakładaj to na nos 3-4 razy w tygodniu podczas oglądania telewizji. Nie pytaj, po prostu to zrób” [1]. Alina, być może miłośniczka Mistrza Yody, nie pytała. W myśl zasady rób, albo nie rób, zrobiła. Efekty? Oddajmy głos Alinie:


„Tak żyłam przez dwa miesiące. Mój nos przesuwał się o mniej niż milimetr dziennie i nie mogłam dostrzec przemiany, dopóki nie zrobiłam sobie zdjęcia... I byłam w szoku! Mój krzywy, „kartoflany“ nos zniknął! Teraz miałam szczupły nos Barbie. To mnie zmieniło i pokochałam siebie. Miesiąc później kupiłam nową sukienkę i zrezygnowałam z workowatych ubrań. Tak, jestem piękna i nie chcę tego ukrywać!” [2].

Ładna… historia! Na marginesie powyższy cytat ozdobiono zdjęciem latynoskiej piękności, a dokładniej brazylijskiej modelki, Izabeli Guedes, która na swoim koncie na instaliga.com prezentuje o wiele więcej równie urokliwych fotek. A przy okazji i cytat: „You never look good trying to make someone look bad”. O czym wiele osób nieustannie i z premedytacją nie pamięta. 

Jednakże, nadszedł czas najwyższy, by porzucić historię Barbie, historię Aliny Szulińskiej, a nawet by porzucić Izabelę Guedes i przyjrzeć się bliżej samemu RhinoCorrect. Czym jest i kto go poleca? Zacznijmy od tego, iż RhinoCorrect to „jeden z najprostszych i najbardziej pożytecznych produktów zdrowotnych” [1]. A dokładniej?

RhinoCorrect , Waldemar Grzywka i Martyna W.


Jak twierdzi „Wlademar Grzywka”, względnie, jak można domniemywać, Waldemar Grzywka, lekarz należący do Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej: „Szyna korekcyjna na nos to rewolucyjna alternatywa dla rynoplastyki. Choć tę metodę zmiany kształtu i wielkości nosa opracowano niedawno, zyskała już popularność na całym świecie. Teraz ta innowacja dostępna jest także w naszym kraju. Jako chirurg plastyczny, polecam szynę każdemu, kto chce wydłużyć nos, nadać mu symetryczny, pożądany kształt. Zapewniam, że można tego dokonać w domu bez ingerencji chirurgicznej” [2].

Czy Waldemar Grzywka istnieje? Strona Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej (gdyż tak brzmi pełna nazwa) nie wymienia Waldemara Grzywki w dziale „znajdź lekarza”. Z kolei faktyczni lekarze jednoznacznie łączą rynoplastykę z zabiegiem operacyjnym. Na żadnej stronie podpisanej przez faktycznego lekarza nie znalazłem informacji podobnych do tych, które odkryła Alina Szulińska. Czy to spisek lekarzy – członków wspomnianego Towarzystwa, czy może potwierdzenie tego, że spinacz przyczepiany do nosa 3-4 dni w tygodniu po 2 godziny nie ma żadnego związku z rynoplastyką?

3-4 dni w tygodniu po 2 godziny, gdyż tyle wystarcza, aby zmienić kształt nosa. Przynajmniej tak dowodzi reklama, której autor bez żenady stwierdza: „Tkanki chrzęstne nosa są podatne na stopniowo następujące zmiany: o 1-2 mm miesięcznie. Aby osiągnąć pożądane rezultaty, wystarczy nosić szynę RhinoCorrect wieczorem 3-4 razy w tygodniu przez 2 godziny” [2]. I to wszystko dzięki RhinoCorrect, który wygląda tak (fot. za [2]):



Czy coś takiego zadziała w zaprezentowany na stronach reklamujących RhinoCorrect sposób? Jeśli wierzyć Martynie W., jak najbardziej: „Zamówiłam szynę tutaj, przyszła bardzo szybko. Szczerze mówiąc, sądziłam, że nie zadziała. Na początku noszenie jej nie było zbyt wygodnie, ale potem się przyzwyczaiłam. I jestem zadowolona z rezultatu! W 2 miesiące poradziła sobie z moim „kartoflastym nosem”. Teraz moja twarz wygląda dużo ładniej. Zauważyłam nawet, że faceci mi się przyglądają!” [2]. 

Pozazdrościć! Co prawda na innych stronach Martyna to Marina Vasilyeva, Moscow na mosehealthtip[s.info, Marina Vittoria, Roma na healthylanding.ddns.net oraz Marina Neisen, Berlin, na oficjalnej stronie rhinocorrectofficial.eu/de/. A zapewne to jedynie wierzchołek góry lodowej tożsamości Martyny W, która zdecydowanie jest obywatelem świata. Dosłownie!

RhinoCorrect, cena, opinia i Sławomir A. Adamski


Na koniec opinia o RhinoCorrect. Zanim wydacie 129 złotych na spinacz do nosa, skonsultujcie się z lekarzem zajmującym się plastyką nosa. Z prawdziwym lekarzem, a nie z osobą podpisującą się „Sławomir A. Adamski, doktor medycyny, chirurg plastyczny, z ponad 20-letnią praktyką”, którego również nie znajdziemy na stronie Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej ptchprie.pl, a który twierdzi:


„Szyna do korekcji kształtu nosa to rewolucyjna alternatywa dla rynoplastyki. Choć ta metoda modyfikacji kształtu i wielkości nosa została opracowana niedawno, stała się już popularna na całym świecie. Teraz ta innowacja dostępna jest także w naszym kraju. Jako chirurg plastyczny, polecam stosowanie tej szyny każdemu, kto pragnie wydłużyć nos i nadać mu symetrię, bądź po prostu pożądany kształt. Zapewniam, że można to osiągnąć bez wychodzenia z domu i interwencji chirurgicznej” [2].


Zdjęcie Sławomira A. Adamskiego jest tak stockowe, że nawet nie ma sensu sprawdzać, czy faktycznie pochodzi ze stocka. Dodatkowo żaden lekarz, który zdobył dyplom na uczelni medycznej, nie podpisałby się pod podobnymi twierdzeniami. Co innego lekarz, który został lekarzem, gdyż asystentka fotografa zarzuciła mu na szyję stetoskop. Taki lekarz może podpisać się pod wszystkim.
Reasumując, posłużę się cytatem z Jeremiego Clarksona, który wiele pomysłów swoich kolegów ze świętej pamięci Top Gear zwykł opisywać słowami „to nie zadziała”. Dokładnie tak samo jest z RhinoCorrect – to nie zadziała.

Na podstawie:
[1] abcmagazine.pro/rndr/JL_Marie_Claire_Rhinocorrect_PLN
[2] pl.rhinocorrect.pro/rndr/RhinoCorrect_PL_PinkBlue

2 komentarze:

  1. Takie spinacze do nosa są bardzo popularne w Korei, kosztują parę złotych i nie działają. Tekst genialny! Poprawiłeś mi humor na cały wieczór:-)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kupiłam rhinocorrect. Osobiście stwierdzam ze po dwóch tygodniach wyprostował mi sie nos bo mialam skrzywiony. Po dwóch miesiącach stal sie sporo węższy. Sądzę jednak ze jesli ktoś ma garbaty nos to rhinocorrekt nie pomoże.

    OdpowiedzUsuń