Translate

środa, 8 czerwca 2016

Dieta online, czy warto odchudzać się ze smartfonem?

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/06/dieta-online-czy-warto-odchudzac-sie-ze.html
na podstawie Public Domain Archive
Czy ostatnio nie odnieśliście jednoznacznego wrażenia, że blog „Samo Się Zrobi” krytyką stoi? Stoi, nie da się ukryć. A przynajmniej ja mam takie wrażenie. Wrażenie stało się tak silne, że naszedł czas, by udowodnić samemu sobie, że wciąż cechuje mnie bezkrytyczne podejście do różnego rodzaju produktów, a krytyka wynika z ich irracjonalnych broszurek reklamowych. W poniższym artykule udowodnię niedowiarkom, że podchodzę do każdej nowości z umysłem czystym i nieskażonym uprzedzeniami. Niczym Yoda, Feliks Hoeniker albo Urząd Skarbowy. To ostatnie „to akurat nie najlepszy przykład…”.

W skrócie:

  • Dwie strony odchudzania: ćwiczenia i dieta. Czyli filary skutecznego i szybkiego zrzucania kilogramów.
  • Dieta online z abonamentu czy z USDA? Czyli czy warto skorzystać z gotowej diety online, czy stworzyć swoją własną od zera?
  • Bez dietetyka będzie trudniej. Czyli dlaczego dietetyk jest pomocny.

Dwie strony odchudzania: ćwiczenia i dieta


„A bo mnie zmyły. Przepraszam”. „Natury nie da się oszukać”, co nie oznaczą, że nie da się jej kontrolować. Przynajmniej w zakresie własnej tuszy. Niewątpliwym faktem jest, że ludzie dają sobie radę z nadwagą, zrzucają nadmiarowe kilogramy w ilościach nierzadko hurtowych i przechodzą z roli kanapowego miłośnika sportów pokazywanych w tivi do roli aktywnego sportowca – amatora. Tak, to możliwe. Oczywiście skuteczne odchudzanie wymaga ogromnego wkładu własnego pod postacią wysiłku i rezygnacji z licznych przyjemności w miejsce wiary w najczęściej idiotyczne, obrażające inteligencję, teksty reklamowe.  

Jak powszechnie wiadomo, i co nie raz przypominałem kończąc artykuły, skuteczne i szybkie odchudzanie polega na optymalnym połączeniu ćwiczeń fizycznych i diety. I bynajmniej nie trzeba wylewać z siebie wiader potu na siłowni, by aktywność fizyczną sobie odhaczyć. Wystarczą odpowiednio dobrane do naszych oczekiwań i stopnia otyłości ćwiczenia. Optymalnie będzie zwrócić się o radę do fizjoterapeuty, ale w zdecydowanej większości przypadków świetnie swoją rolę spełnią filmy instruktażowe z YouTube’a i waga łazienkowa, gwarantująca sprzężenie zwrotne dla naszych wysiłków.


Druga strona odchudzania to optymalna dieta. Optymalna dieta nie ma nic wspólnego ze szprycowaniem się jagodami acai, zielonym jęczmieniem, zieloną kawą czy piperyną. Przy odpowiedniej diecie a bez wspomnianych preparatów możliwe jest regularne gubienie kilogramów. W odwrotnym przypadku, fatalnej diecie połączonej z jagodami acai, zielonym jęczmieniem, zieloną kawą lub piperyną, już nie. To nie zadziała. Zła dieta doprawiona np. jagodami acai nie przyczyni się do wyraźnego poprawienia wskaźnika BMI (Body Mass Index).

Tylko jak dobrać optymalną dietę? W obecnych czasach to sztuka. Dawniej było łatwiej, choć taka dieta ze zdrowiem nie miała wiele wspólnego. Jeśli pamiętacie czasy kwitnącego socjalizmu w Polsce, to zapewne zwróciliście uwagę na zmianę tego, co zdrowe i niezdrowe, w zależności od wysokości zbiorów i klasycznych „świńskich górek”. W jednym sezonie cukier był zdrowy, wieprzowina nie, a ziemniaki stawały się skutecznym lekarstwem na poprawę każdej diety. Kolejny rok deprecjonował ziemniaki (których zabrakło), miejsce brakującej (a tym samym niezdrowej) wieprzowiny zajmowała wołowina (zdrowa!), a zamiast cukru partia polecała sól. Oczywiście koloryzuję, ale czasy były takie, że dietę stanowiło to, co było dostępne i to, co obrodziło na polach a następnie trafiło do handlowej „jednostki gospodarki uspołecznionej”. Czasy się zmieniły.

Dieta online z abonamentu czy z USDA?


Czasy zmieniły się na tyle, że teraz wchodząc do sklepu dostajemy oczopląsu, wpadamy w stan zbliżony do hipnozy, z którego wychodzimy dopiero w domu układając zakupy w lodówce. Kupujemy różne rzeczy, które w teorii są zdrowe, niekaloryczne i zawierają dużo wartości odżywczych. Przynajmniej w części. Co z tego, jeśli później, przygotowując posiłki, doprawiamy je solą, tłuszczem albo cukrem, a dania są znacznie większe niż być powinny?


Tak, jak na prawie wszystko w dzisiejszym świecie, tak i na to rada się znajdzie. Remedium na chaotyczne zakupy i niezdrowe potrawy w nadmiernych ilościach może okazać się wytwór nowoczesnej technologii zwany dietą online. Koncepcja jest banalnie prosta. Wykupujesz abonament, wypełniasz odpowiednie kwestionariusze, a firma dostarczająca zalecenia dietetyczne wysyła Ci listę dań, przepisów kulinarnych i składników koniecznych do ich przyrządzenia oraz zestaw polecanych ćwiczeń z „check-listą” do odhaczania postępów. Całość ma się przyczynić się do osiągnięcia zamierzonych celów, np. związanych z odchudzaniem. 

Opcji jest wiele a ich liczba rośnie wraz z ceną wykupionego abonamentu (polskim przykładem niech będzie Vitalia, na której reklamę trafiłem ze strony Wirtualnej Polski, a która to reklama została opisana hasłem „Usługi i treści dostarcza Vitalia”). Oczywiście każdy może odpowiednią dietę opracować samodzielnie. Z drugiej strony koszty wykupienia usługi diety online są na tyle nieduże, że łatwiej, szybciej i w sumie taniej (w przeliczeniu na roboczogodzinę) będzie skorzystać z gotowej bazy danych, zwykle przygotowanej przez dietetyków. Nie zmienia to jednak faktu, że bazy danych dotyczące poszczególnych potraw są dostępne za darmo i dla każdego. Przykładem niech będzie baza USDA, opisana i podlinkowana przy okazji artykułu „Wiem, co jem, czyli DietSensor lub skład potraw wg USDA”. Czy warto skorzystać z gotowca czy też tworzyć własną bazę na nowo, zależy od waszych zdolności, cierpliwości i ilości wolnego czasu. 

Bez dietetyka będzie trudniej


Gotowanie to sztuka nie tylko wedle definicji Gordona Ramsaya (jeśli takową popełnił dosłownie, to i tak, z uwagi na angielszczyznę Gordona, cytował nie będę). Sztuką jest również przyrządzać potrawy zdrowe, a jednocześnie maksymalnie odżywcze. W tym miejscu warto zauważyć, że ilość dostępnych na rynku podstawowych składników pokarmowych pomnożona przez liczbę metod ich przyrządzania, pomnożona przez możliwe kombinacje łączące je w gotowe dania jest ogromna. Jeśli nałożycie na to, że różne produkty spożywcze mają różne zawartości węglowodanów, tłuszczów, witamin, minerałów i białek różnego rodzaju, szybko dojdziecie do wniosku, że samodzielne zbudowanie wartościowej i zdrowej diety zajmie wiele, wiele zimowych wieczorów.


Chyba, że jesteście wykwalifikowanym dietetykiem. Dietetyk jest tą osobą, która jest w stanie ogarnąć typowe, dostępne w markecie czy w osiedlowym spożywczaku produkty, i na tej podstawie zbudować dietę i zdrową, i wartościową dla organizmu. A to podstawa zrzucenia kilogramów. 

Jeśli dołożycie do diety aktywność fizyczną i wytrwacie w dążeniu do celu, sukces jest praktycznie gwarantowany. Powodzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz