Translate

wtorek, 21 czerwca 2016

Nopalinia Max i całościowy plan odchudzania

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/06/nopalinia-max-i-caosciowy-plan.html
na podstawie PixaBay (CC0 Public Domain)
A co, jeśli potencjalny Klient poszukujący skutecznej metody na odchudzanie nie wierzy już w realne acz znacząco wyolbrzymione możliwości kolejnych suplementów diety? Jak uczy odwieczna zasada handlu, Robert Cialdini oraz jego wierni uczniowie – trzeba przyznać Klientowi rację i w tej kwestii całkowicie się z nim zgodzić. A następnie sprzedać mu suplement diety na odchudzanie, na przykład pod nazwą „Nopalinia max”. Jak to zrobić?

„Nopalinia Max”, skład i cena


Nie jest tajemnicą, że szprycowanie się kolejnymi suplementami diety w połączeniu z polegiwaniem dzień cały na kanapie nie przełoży się na zrzucenie zbędnych kilogramów. Podstawą odchudzania jest odpowiednia dieta oraz ćwiczenia fizyczne. Problem w tym, że potencjalny Klient ma do dyspozycji dziesiątki (jeśli nie setki) książek poświęconych racjonalnemu odżywianiu oraz setki vel tysiące stron internetowych związanych z dietami i z ćwiczeniami fizycznymi. Dodatkowo zdecydowana większość artykułów jest i darmowa i wartościowa merytorycznie. Problem w tym, że na darmowych poradnikach bardzo trudno zarobić. Zarobić za to można na suplementach diety. Wniosek?




A gdyby tak połączyć suplement diety, na przykład „Nopalinia Max”, ze sprawdzonymi zasadami odchudzania w formie darmowych poradników? Spróbujmy! Jeśli Klient połączy „Nopalinię Max” z dietą 1000 – 1500 kcal, będzie jadł pięć niewielkich posiłków dziennie, pił dużo wody a do tego poświęci 45 minut dziennie na ćwiczenia fizyczne o średniej intensywności, to czy schudnie? Oczywiście! Nie ma szans, by nie stracić kilku kilogramów w relatywnie krótkim czasie. Pozostaje jedynie pytanie, czy osiągniemy podobny efekt bez suplementu diety „Nopalinia Max”?

Osiągniemy. Przy okazji oszczędzając 89 złotych na opakowaniu zawierającym, jak zawsze w podobnych przypadkach, tajemnicze ilości naturalnych składników. W przypadku suplementu diety „Nopalinia Max” składnikami pozostają: nasiona lnu odtłuszczone, otręby owsiane, otręby pszenne, łodyga kaktusa (opuncji figowej), łuski nasion babki jajowatej, nasiona babki płesznik oraz źdźbła młodego jęczmienia. 

Sporo tych składników. Tylko czy faktycznie są takie wyjątkowe i czy ich tajemnicze proporcje mają większe znaczenie w procesie odchudzania?

„Nopalinia Max”, składniki po kolei


Poszczególne składniki suplementu diety „Nopalinia Max” mają sporo zalet. Siemię lniane (czyli nasiona lnu) zawiera dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych (szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem koncepcję „nasiona lnu odtłuszczone”), zawiera cholinę i dużo przeciwutleniaczy. Świetnie wpływa na perystaltykę jelit, nawilżenie śluzówek (co jest szczególnie istotne dla osób zawodowo posługujących się głosem), jest stosowane w przypadku choroby wrzodowej a nawet działa spowalniająco na rozwój raka. Właściwie trudno znaleźć powód, by nie włączyć siemienia lnianego do swojej codziennej diety (jeśli ktoś planuje taki krok, polecam poczytać o odpowiednim przygotowaniu siemienia lnianego, całe nasiona są znacznie słabiej wchłaniane).


Kolejne składniki, otręby owsiane i otręby pszenne, zawierają dużo błonnika, witamin oraz mikro i makroelementów i nie są niczym innym jak zewnętrzną warstwą ziarna odpowiednio owsa i pszenicy. Otręby najczęściej używane są jako zdrowy wypełniacz diety, z jednej strony powodując uczucie sytości, z drugiej strony w dużej mierze pozostając nieprzyswajalne dla organizmu człowieka. Tym samym otręby stanowią nowoczesną odmianę ludowego porzekadła o wilku i owcy w całości: „odchudzający się jest syty, a waga spada”. Albo jakoś podobnie. Niech to pozostanie moim skromnym wkładem w filozofię. 

Babkę jajowatą i babkę płesznik oraz ich działanie opisałem pokrótce przy okazji artykułu „Błonnik Primvitalny kontra śmierć w jelitach”, a zielony jęczmień przy okazji preparatu „GreenMagma”. Generalnie wspomagają proces odchudzania, ale muszą być stosowane z sensem. A co z opuncją figową? Jak twierdzi sprzedawca „Nopalinia Max”: „Nopalinia Max zawiera optymalną dawkę suszonej łodygi kaktusa – opuncji figowej, rośliny występującej na pustyniach Meksyku. Ze względu na wszechstronne zastosowanie w medycynie, kaktus z gatunku Opuntia znajduje się na liście roślin o właściwościach leczniczych Światowej Organizacji Zdrowia. Stosowany jest zwłaszcza w leczeniu i profilaktyce otyłości. Opuncja w znaczny sposób przyspiesza metabolizm tłuszczów i węglowodanów” (za nopalinia.pl, podkreślenie moje). 

Szczerze mówiąc nie znalazłem potwierdzenia tej informacji. W Meksyku faktycznie „Opuntia ficus-indica” rośnie i jest używana w meksykańskiej kuchni (zwykle pod nazwą nopal, tuna albo chumbera), natomiast mam wątpliwości, czy badania medyczne faktycznie potwierdzają jej przydatność w leczeniu otyłości. Osobiście podobnych informacji nie znalazłem, ale jeśli ktoś takowe posiada, będę wdzięczny za link.

Na marginesie, na anglojęzycznej stronie produktu (nopalina.eu) już takiej informacji nie ma. Ciekawe, dlaczego? Że tak zapytam retorycznie.

„Nopalinia Max” i odrobina filozofii


Ocena końcowa? Może być tylko jedna. „Nopalinia Max” to kolejna mieszanka składników, którą bez problemów i mniejszym kosztem można zbudować z powszechnie dostępnych wyrobów. Plusem strony reklamującej „Nopalinię Max” niewątpliwie jest to, że sprzedawca jasno wskazuje, iż do zrzucenia kilogramów konieczne są dieta i ćwiczenia fizyczne, bez których nawet ich preparat nie zadziała. Nie każdego stać na podobną szczerość, a niektórzy sprzedawcy wprost sugerują brak konieczności zmiany diety i stylu życia.


Oczywiście dieta i ćwiczenia zadziałają bez stosowania „Nopalinii Max”, ale na takiej informacji nikt nie zarobi. Zarabia się na suplemencie, którego istnienie osobiście i nieco filozoficznie traktuję jako nieodzowną pochodną postępu. Wąska grupa jajogłowych naukowców opracowuje przydatne i wartościowe koncepcje, po czym dziesiątki firm na całym świecie, korzystając z niewiedzy potencjalnych klientów, doprowadzają je do absurdu niczym prasa brukowa i zbijają na nich majątek.

Co stanowi dobry przykład, że wiedza sama w sobie nie ma realnej wartości. Wartość ma umiejętność jej sprzedaży. Że tak filozoficznie zakończę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz