Translate

czwartek, 23 czerwca 2016

Zgub brzuch, czyli odchudzanie przed ekranem

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/06/zgub-brzuch-czyli-odchudzanie-przed.html
za PixaBay (CC0 Public Domain)
Czy słyszeliście o Polskim Towarzystwie Zdrowego Życia i Żywności? Ja też nie. Ale wiem, kto jest jego członkiem. Jest nim enigmatyczny bohater opowiastki o sukcesach w odchudzaniu i jednocześnie autor wspaniałych i niewątpliwie skutecznych sposobów na zrzucenie 1 kilograma tygodniowo! Gdyż, cytując owego klasyka, „szybciej byłoby po prostu niezdrowo”.

Jak się odchudzać, czyli wiedza z USA


Dlaczego szybsze odchudzanie jest niezdrowe? Nie mam pojęcia, ale być może właśnie tego uczą na Uniwersytecie Waszyngtońskim w Seattle na kursie „Energy, Diet and Weight” oraz na prywatnej uczelni w Baltimore, Johns Hopkins University, na kursie „Principles of Obesity Economics”. Enigmatyczny twórca metody „Zgub brzuch” owe kursy skończył (przynajmniej wedle własnych zapewnień) i sprowadził z USA do Polski kilka oryginalnych wniosków na temat odchudzania. Osobiście mam wątpliwości, czy akurat z USA powinniśmy czerpać wiedzę na temat zdrowej diety, ale trzeba oddać Amerykanom, że w teorii są mocni. Więc dlaczego by nie? Szkoda jedynie, że pomimo ukończenia kursów na tak renomowanych uczelniach, twórca specjalistycznego i skutecznego systemu odchudzania „zapomniał” się przedstawić. Można byłoby sprawdzić w sekretariacie, jakie dostał stopnie. Uśmiechniętą buźkę?




Na marginesie. Nie twierdzę, że ukończenie owych kursów jest niemożliwe, aczkolwiek w przypadku reklamówki „Zgub brzuch” mocno w to powątpiewam. W USA dziesiątki kursów prowadzonych jest online (w tym na Uniwersytecie Waszyngtońskim), a dodatkowo wiele z nich jest całkowicie darmowych (zwykle wymagana jest jedynie znajomość angielskiego). Istnieje więc szansa na to, że hipotetyczny twórca systemu odchudzania o wdzięcznej nazwie „Wygodny System Odchudzania” opisany na stronie zgubbrzuch.pl, faktycznie je ukończył. Tylko czy to nauka płynąca z amerykańskich kursów przekłada się na jakość merytoryczną serii filmów o odchudzaniu?

Niekoniecznie. Ukończenie kursu opartego na powszechnie dostępnych materiałach edukacyjnych (w USA istnieje program OER - Open Educational Resources, dający darmowy lub płatny symbolicznie dostęp do materiałów edukacyjnych) nie wnosi niczego szczególnego ponad powszechnie dostępną wiedzę. Gdyby było inaczej, kształcenie dietetyków i fizjoterapeutów nie miałoby żadnego sensu i byłoby, jak by to ujął znajomy miłośnik księgowości, ekonomicznie nieuzasadnione. Ukończenie kursu nie jest równoznaczne z szeroką i głęboką wiedzą związaną z odchudzaniem. 

Przechodząc do meritum, czyli do strony zbubbrzuch.pl i do „Wygodnego Systemu Odchudzania”. Patrząc przez pryzmat tytułów poszczególnych filmików i koncepcji, jakimi posługuje się autor strony sprzedażowej, mam nieodparte wrażenie, że całość przypomina odchudzanie rodem z telewizji śniadaniowej wymieszanej z niechęcią odchudzających się do wstawania z kanapy. 

Zgub brzuch, czyli od nonsensu do bezsensu


Na początek kilka zdań ze strony zgubbrzuch.pl, które zostały połączone w jeden, czteropunktowy blok: „Chudniesz bez liczenia kalorii”, „Jesz ile chcesz (odpowiednich, smacznych posiłków oczywiście – nie można przecież objadać się frytkami i chudnąc)”, „Bez długotrwałych ćwiczeń”, „Tracisz tłuszcz, nie mięśnie. Mięśnie nawet trochę ci urosną”. WOW! A teraz krótki konkurs bez nagród – które zdanie z powyższych jest najgłupsze?


Wyjaśnienie powyższych nonsensów znajdziemy w serii filmików, których zawartość merytoryczna, wnosząc po tytułach, odnajdziemy na wielu blogach i portalach, na których Autorzy dzielą się własnymi spostrzeżeniami dotyczącymi odchudzania, motywacji, wyznaczania celów i oceny postępów. Wydano na ten temat dziesiątki książek i opracowań, istnieje kilka niezależnych koncepcji równoważących dietę z mniejszą lub większą aktywnością fizyczną, bez której odchudzania będzie powolne i jednocześnie będzie ciągłą walką o motywację. Wystarczy przejść się po Google’u.

Tymczasem autor opisu filmików nie ma problemu ze stwierdzeniem: „Ruch - jak przyśpieszyć odchudzanie bez długich ćwiczeń. Czy i jak ćwiczyć? Kilkuminutowe ćwiczenia przyspieszające odchudzanie. (Ćwiczenia nie są obowiązkowe, tylko wspomagają odchudzanie)” (podkreślenie moje). Analogicznie można stwierdzić, że silnik w samochodzie nie jest obowiązkowy, tylko wspomaga przyspieszanie. Oddychanie tylko wspomaga życie a nauka angielskiego tylko wspomaga zrozumienie artykułów na The Guardian. 

Na koniec spisu treści „Superbonus”, czyli „Superjedzenie”. Cytując stronę zgubbrzuch.pl: „Superjedzenie - wyjątkowe rodzaje pożywienia dla spadku wagi i dla zdrowia. Są to różne tanie ale dośc rzadko używane pożywienia, niektore z nich pomagają w odchudzaniu, inne leczą lub zapobiegają chorobom - na przykład rakowi i depresji albo po prostu poprawiają ogólny stan zdrowia”. Osobiście nie spotkałem się z pożywieniem, które stanowi panaceum na raka i depresję (niektóre jego rodzaje wspomagają organizm w walce z chorobą), ale w końcu nie obejrzałem owych odkrywczych filmików, więc może bezmyślnie krytykuję przyszłorocznego noblistę? Tak, sarkazm. 

Zgub brzuch i cena, czyli jakie to tanie…?


Na koniec dobre rady tajemniczego specjalisty od odchudzania bez ćwiczeń fizycznych: „Działając według mojego systemu zaoszczędzisz setki złotych”. Na czym? „Tabletki odchudzające (o wątpliwej skuteczności) kosztują od 40 do nawet 290 zł”, „Karnet na fitness (który wcale nie musi spalić ci tłuszczu) to 120 - 400 zł (…)”, „Godzina treningu z osobistym trenerem to wydatek ok. 100 zł - a bez odpowiedniego odżywiania i tak nie schudniesz”. WOW! Wyliczenie oszczędności z podaniem konkretnych kwot. Robert Cialdini byłby dumny! Szacunek!


Na koniec nieustająca promocja, dzięki której kupimy kurs nie za 97 złotych, ale za jedyne 67 zł! „A ile warta jest Twoja nowa sylwetka?”, pyta retorycznie autor tekstu, dzięki czemu kwota 67 złotych gwałtownie maleje w naszej świadomości. W końcu 67 złotych za szczupłą sylwetkę to tyle, co nic, nieprawdaż?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz