Translate

środa, 3 sierpnia 2016

Kurs Pro Calm i metody DE-STRES, czyli jak pozbyć się stresu

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/08/kurs-pro-calm-i-metody-de-stres-czyli.html
za PixaBay (CC0 Public Domain)
Czy życie bez stresu jest możliwe? W teorii tak. Problem w tym, że aby żyć bezstresowo, konieczne jest pozbycie się czynników stresogennych, jak rodzina, praca, podróże, święta, sąsiedzi, rachunki, polityka itp. Czyli osiągnięcie stanu, który w religiach dharmicznych zwie się nirwaną. Na szczęście nie trzeba stawać się Buddą i rezygnować z dotychczasowego życia, by pozbyć się stresu. Wedle reklamy wystarczy kurs „Pro Calm”, bazujący na technikach autohipnozy DE-STRES, dzięki któremu stres zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zadziała?

Pro Calm, panna_marianna i 300% więcej


Jeśli trafiliście na tę stronę, to zapewne już wiecie, że istnieją dziesiątki metod walki ze stresem. Poczynając od środków farmakologicznych, poprzez medytację, jogę, kontrolowanie fal mózgowych, lepszą organizację czasu aż po hipnozę i autohipnozę. Czy są skuteczne? W większości przypadków tak! Niestety, poza produktami koncernów farmaceutycznych, naturalne metody walki ze stresem wymagają ćwiczeń, cierpliwości i rzetelności, bez których okażą się jedynie stratą czasu. Jak na tym tle wypada kurs „Pro Calm”?



Jeśli wierzyć stronie reklamowej, kurs „Pro Calm” został potwierdzony na Uniwersytecie Stanowym w Ohio, USA. Co samo w sobie każe powątpiewać w jego skuteczność. Tak się zabawnie złożyło, że duża część produktów (jeśli nie większość), o które „panna_marianna” pyta w komentarzu „Próbował ktoś?”, została przebadana albo na Uniwersytecie w Ohio (a dokładnie w stolicy tego pięknego stanu, Columbus), albo na Uniwersytecie Stanowym w Scranton. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może to mieć związek z wszędobylską „panną_marianną”, a być może copywriter tworzący marketingowe teksty dla enigmatycznej firmy z nie-wiadomo-skąd, z jakiegoś szczególnego powodu darzy te dwie uczelnie specjalnymi względami. 

Co do samego kursu „Pro Calm”. Czy jest możliwe zredukowanie stresu przy pomocy autohipnozy? Generalnie tak. Istnieje całkiem sporo technik, które wywierają pozytywny wpływ na postrzeganie rzeczywistości i pozwalają na spokojne podejście do sytuacji zbudowanych w dużej mierze na stresie. Techniki są różne. Poczynając od głębokiego wdechu i policzenia do dziesięciu, po zawansowane techniki medytacyjne, wprawiające zestresowaną jednostkę w swego rodzaju trans. Oczywiście im bardziej zaawansowana technika, tym więcej wymaga praktyki, ćwiczeń, wiedzy, a nawet pobierania nauk u mistrzów w danej dziedzinie. Dalekowschodni mnisi pracują nad sobą długie lata i pomimo tego osiągnięcie wewnętrznego spokoju i koncentracji nie przychodzi im łatwo. Tymczasem, jeśli wierzyć reklamówce kursu „Pro Calm”:


„W odróżnieniu od innych metod relaksacji i radzenia sobie ze stresem, techniki DE-STRES pozwalają osiągnąć natychmiastowa redukcję stresu, i zawierają o 300% więcej wskazówek opisanych krok po kroku, odpowiedzialnych za tak fantastyczne rezultaty w osiąganiu odprężenia. W postaci kursu autohipnozy Pro Calm techniki DE-STRES są jeszcze bardziej udoskonalone. Dzięki temu działają natychmiast po zastosowaniu” [1].

Jak zwykle w podobnych reklamach tak i tym przypadku nie wiadomo, do czego odnieść owe 300%. Ale biorąc pod uwagę liczbę książek dotyczących autohipnozy i redukcji stresu, liczbę blogów i stron prowadzonych przez adeptów tej trudnej sztuki oraz licznych, starożytnych traktatów dotyczących medytacji, wspomniane 300% oznaczać musi liczbę ogromną! Ciekawe, jak zmieścili to wszystko w jednym kursie?

Pro Calm, Maciej Wilczyński i NCPD


„Nazywam się Maciej Wilczyński i jestem specjalistą z zakresu technik relaksacji. Od 15 lat prowadzę własny gabinet w Warszawie, w którym pomagam ludziom opanować sztukę relaksacji i panowania nad stresem” [2]. Facjatę Macieja Wilczyńskiego znajdziecie na wielu różnych stronach oraz na serwisach stockowych. A o ile pamięć mnie nie zawodzi, występował również jako ekspert w reklamówce Vivèse Senso Duo Oil (aczkolwiek pod innym nazwiskiem).


Nie przeszkadza to jednak Maciejowi Wilczyńskiemu zająć się opisywaniem świata, w którym hipotetycznie żyje. Co ciekawe, Maciej Wilczyński zajął się nie tyle wskazywaniem silnych stron kursu „Pro Calm” i sposobów, w jaki „Pro Clam” pozwala osiągać opisywane i wspaniałe rezultaty w krótkim czasie. Maciej Wilczyński postawił na deprecjonowanie tego, do czego wszyscy mamy dostęp w Internecie i w bibliotece:


„Prawda jest taka: żeby panować nad stresem, nie wystarczą proste ćwiczenia, które można znaleźć w internecie. Nie wystarczy medytacja czy opanowanie technik prawidłowego oddychania. Potrzeba czegoś silnego – prawdziwej broni, która sprawi, że nawet w bardzo stresującej sytuacji uda się zapanować nad nerwami i odciąć się od negatywnych bodźców, a do tego będzie prosta i skuteczna” [2].

Czym jest owa prawdziwa broń, działająca nawet w bardzo stresującej sytuacji? To techniki DE-STRES. Techniki tak tajemnicze, że żadną miarą nie dowiemy się czym są, dopóki nie wydamy 87 złotych na zakup kursu „Pro Calm”. Z drugiej strony reklama informuje nas, czym techniki DE-STRES nie są:


„Nie są to jednak techniki, które można znaleźć w Internecie lub w jakimkolwiek poradniku. To nowoczesne, profesjonalne techniki autohipnozy. Są one przedstawione w formie prostych i zrozumiałych materiałów audio i video. Dzięki temu są łatwe do zastosowania - wystarczy obejrzeć film lub posłuchać nagrania, aby organizm zaczął się automatycznie przestawiać na właściwe reakcje” [2].

Sprzedawca kursu „Pro Calm” twierdzi, iż metoda DE-STRES „została przebadana przez zespół psychologów i doradców personalnych i udokumentowana przez NCPD (Amerykańskie Narodowe Centrum Rozwoju Osobistego)” [2]. Dla odmiany Google uparcie twierdzi, że NCPD to The National Catholic Partnership on Disability, australijski The National Claims and Policies Database, rwandyjski The National Council of Persons with Disabilities, i wreszcie Nassau County Police Department oraz, co może szczególnie pasuje do treści strony, North Canton Paranormal Detectives w Ohio. Może to właśnie tam opracowano metodę DE-STRES? Przynajmniej stan się zgadza ;-)


Pro Calm, redukcja stresu i nie tylko


Twórcom kursu „Pro Calm” i technik DE-STRES trzeba przyznać, że dokonali epokowego odkrycia w psychologii. „Pro Calm” nie tylko zwalcza stres. Przy okazji ma kilka innych zalet i pozytywnie wpływa na nasze życie. Przynajmniej w marketingowej teorii, gdyż jak twierdzi reklama dzięki kursowi „Pro Calm” możemy:

  •     nauczyć się blokować stres w ciągu 10 sekund
  •     trwale uodpornić się na negatywne czynniki zewnętrzne
  •     uwolnić się od skumulowanego napięcia i złych emocji
  •     zwiększyć zdolność koncentracji o 86%
  •     poprawić jakość snu o 90%
  •     poczuć przypływ energii i dobrego samopoczucia
Brakuje jedynie odniesienia do „Gwiezdnych Wojen” i punktu mówiącego o tym, że „moc będzie z Wami”. Gdyby zdolność koncentracji wzrosła o jeszcze o kilka procent, każdy mógłby wyciągnąć swojego X-Winga z bagna. A przecież taka moc kiedyś może być potrzebna! 

A bardziej na serio. Twórcy metody DE-STRES nie otrzymali za swoje osiągnięcie Nagrody Nobla, co może mieć dwie przyczyny. Albo Akademia przyznająca Nagrody Nobla nie zna się na psychologii, albo metody DE-STRES i kurs „Pro Calm” to zestaw technik wygrzebanych w Internecie, książkach i na Wikipedii. Z braku dokładnych informacji o kursie „Pro Calm” nie jestem w stanie jednoznacznie tego stwierdzić, ale zasadniczo większe zaufanie mam do członków gremium, które przyznaje Nagrody Nobla, niż do marketingowców opisujących kurs „Pro Calm”.

A jeśli ktoś z Was skusił się na kurs „Pro Calm” byłoby miło, gdyby pokusił się i o krótki opis tego, co znajduje się w kursie. Z góry i w imieniu służby: dziękuję!

Na podstawie:
[1] breakingweeklynews.com/48/wdt-2041/
[2] dailycashsaver.com/48/wdt-2041/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz