Translate

wtorek, 13 września 2016

Jak kupować najtaniej leki i suplementy diety

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/09/jak-kupowac-najtaniej-leki-i-suplementy.html
za PixaBay (CC0)
Życie w dawnych czasach było trudniejsze. Obecnie życie stało się łatwiejsze, ale przy okazji bardziej skomplikowane. Za tymi na pozór wykluczającymi się stwierdzeniami stoi nieustający rozwój technologiczny, który z jednej strony ułatwia wykonywanie codziennych czynności, z drugiej strony wymaga od nas opanowania obsługi kolejnych przycisków, pilotów i ekranów dotykowych. Ale nie tylko technologia komplikuje nasz świat. Robią to również producenci wyrobów spożywczych, higienicznych, leków i suplementów diety, którzy tworzą tak skomplikowane receptury, że coraz trudniej ocenić faktyczną wartość konkretnych produktów. Czyli wracamy do poruszonej ostatnio kwestii, ile jest cukru w cukrze? [vide: Knoppers, cukier, PFPŻ,WHO i leanwashing].

Ile cukru w cukrze, czyli ile to kosztuje?


W czym tkwi problem? Przecież skład, pomijając opisywane na tym blogu suplementy diety, jest zwykle dokładnie podany i każdy wie co i za ile kupuje. Jednakże w rzeczywistym świecie nie jest to takie proste i oczywiste. Aby faktycznie kupić najtaniej, niezbędny jest kalkulator. A w bardziej skomplikowanych przypadkach przyda się arkusz kalkulacyjny. Do czego?




Jeśli robicie zakupy w marketach zwróciliście zapewne uwagę, że na półkowych etykietach z cenami często znajduje się przeliczenie ceny na jednostkę charakteryzującą dany produkt. Dzięki temu łatwo porównać mydła w płynie o różnych pojemnościach, popcorn w paczkach o różnej masie czy paluszki w mniejszych i większych opakowaniach. To niewątpliwie ułatwia życie. Ale co, jeśli będziemy kupowali produkt, który składa się z kilku różnych składników, a które dodatkowo pozostają w różnych proporcjach w różnych wyrobach? Sytuacja się komplikuje, a prawidłowa ocena faktycznej wartości poszczególnych wyrobów wymaga nieco pracy. Na szczęście nie ma dramatu!

Właśnie przerobiłem powyższą kwestię w praktyce. Mój problem dotyczył zakupu tranu w kapsułkach. Generalnie tran jest tłuszczem w stanie ciekłym, który pozyskujemy z wątroby ryb (zwykle łosoś lub dorsz) albo z wątroby ssaków morskich (na czele z wielorybami). Tran zawiera duże ilości zdrowych i „polecanych przez hodowców” (a właściwie lekarzy) nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Dodatkowo tran stanowi bogate źródło witaminy A i D. Reasumując, tran jest zdrowy i w naszej lokalizacji geograficznej, charakteryzującej się niewielkim spożyciem ryb morskich, powinien stanowić podstawowy suplement diety. 

Pełni szczerych chęci zakupu tranu wchodzimy na stronę apteki internetowej, szukamy hasła „tran” i… strona wyświetla nam kilkanaście, nawet kilkadziesiąt różnych tranów w cenach od kilku do kilkudziesięciu złotych. Oczywiście wyniki wyszukiwania możemy posegregować według kryterium rosnącej ceny, co na pierwszej pozycji umieści nam najtańszy tran. Tylko czy faktycznie ten tran będzie najtańszy? Jak się okazuje, niekoniecznie.

Ile EPA i DHA w kapsułce tranu?


Kwas omega-3 składa się m.in. z kwasu eikozapentaenowego EPA oraz z kwasu dokozaheksaenowego DHA. Nie wnikając w szczegóły te dwa wielonienasycone kwasy tłuszczowe z grupy kwasów omega-3 są szczególnie wartościowe dla organizmu (w przeciwieństwie do kwasu alfa-linolenowego również z grupy omega-3, którego przydatność jest dyskusyjna, a który stanowi główny składnik suplementów omega-3 opartych na oleju lnianym). Innymi słowy, kupując tran kupujemy przede wszystkim te dwa wielonienasycone kwasy tłuszczowe: EPA i DHA.


Uzbrojeni w taką wiedzę możemy przystąpić do oceny poszczególnych produktów pod kątem ich faktycznej ceny w przeliczeniu na zawartość EPA/DHA. Dla uproszczenie zsumowałem zawartość kwasów EPA i DHA oraz zrezygnowałem z uwzględniania źródła tranu (dorsz/łosoś) oraz z zawartości witamin A i D. Przykład tranu ma jedynie pokazać, jako oceniać faktyczną wartość produktu pod katem zawartości najbardziej wartościowego składnika, a nie po to, by tworzyć skomplikowany, wielowymiarowy, analityczny model finansowej oceny efektywności zakupu tranu w kapsułkach. 

Innymi słowy, analiza uwzględnia następujące wartości wejściowe: cenę, liczbę kapsułek w opakowaniu oraz sumaryczną zawartość kwasów EPA i DHA. Na tej podstawie wyliczamy stosunek ceny do łącznej zawartości kwasów EPA i DHA. Taki współczynnik można uzyskać na kilka różnych sposobów i nie ma znaczenia, w jaki sposób go wyliczymy. Ważne, aby wyliczony wskaźnik łączył cenę opakowania z ilością kapsułek oraz z zawartością EPA i DHA. Można go obliczyć na kilka różnych sposobów, ja wyliczyłem sumaryczną ilość EPA i DHA w całym opakowaniu i przez tę wartość podzieliłem cenę opakowania (czyli dostajemy koszt 1 mg EPA/DHA). Mnożenie wyniku przez 1000 pozwala uzyskać bardziej naturalne liczby, ale nie wpływa na końcowa analizę. W tym przypadku im niższy współczynnik, tym tańszy produkt.

Arkusz kalkulacyjny niesie pomoc


W przykładowym rozwiązaniu uwzględniłem 7 wyrobów. Tylko siedem, gdyż pozyskanie informacji, ile EPA i DHA znajduje się w każdej kapsułce nie jest takie proste. Na stronach wielu aptek podobnych informacji brakuje, a zdarzają się i ewidentnie błędne. Innymi słowy moja kwerenda rozciągnęła się na strony producentów, którzy zwykle są bardziej szczodrzy w szczegóły. Ostatnie kolumna, „uwagi”, podaje, z czego dany „tran” jest zrobiony. Osobiście mam wątpliwości czy olej z ryb jest tranem, ale to już problem UOKiK i tym podobnych instytucji. Niemniej, z reporterskiego obowiązku, zaznaczam tę informację.

Stosowana tabelka, posegregowana pod względem ceny opakowania wygląda następująco:



Ta sama tabelka, posegregowana pod względem ceny jednostkowej za kapsułkę, wygląda tak:



Na koniec tabelka docelowa, w której produkty zostały posegregowane zgodnie ze współczynnikiem łączącym zawartość EPA i DHA w opakowaniu z ceną:



Wnioski? Wnioski poniekąd można postrzegać jako tendencyjne i dlatego zasłoniłem nazwy producentów i produktów. Duże opakowanie, pomimo tego, ze sumarycznie jest droższe, w ostatecznym rachunku wychodzi taniej, co w dzisiejszym świecie nie powinno zaskakiwać. Ale nie zawsze tak jest, co pokazuje pozycja Lp. 7. Duże opakowanie tranu wychodzi taniej w przeliczeniu na zawartość EPA/DHA, co pokazuje pozycja Lp. 4, ale również mniejsze opakowanie nie składa łatwo broni (Lp. 3).

Ostatnia tabelka pokazuje różnice, jakie występują przy takiej samej liczbie kapsułek (60 sztuk, pozycje 3, 6, 2). Różnice w koszcie 1 mg EPA/DHA są wyraźnie widoczne (ósma kolumna podzielona przez 1000).

Fajnie, tylko po co to wszystko?


Czy powyższe wyliczenia są typowym przykładem sztuki dla sztuki? Absolutnie nie! Takie podejście pozwala zaoszczędzić całkiem sporo środków finansowych na kupnie produktów, które są do siebie podobne. Często różnice w ich ocenie wynikają tylko i wyłącznie z naszego postrzegania, którego manipulacją zawodowo zajmują się producenci i agencje reklamowe od lat dokładające starań, by ograniczyć nasze możliwości porównywania podobnych wyrobów.


Żeby nie być gołosłownym. Ostatnimi czasy producenci reklamują nie tyle wyrób jako taki, ale sposób, w jaki dany produkt wpływa na nasze zdrowie. Skład stał się rzeczą wtórną. Może dlatego, że skład reklamowanego produktu nie odbiega od tańszych zamienników, których nikt nie reklamuje. A może dlatego, że skład nie jest żadnym odkryciem a jedynie nieco inną mieszanką tych samych, tradycyjnych składników? Mniejsza o powody.

Reklama zawiera jasny przekaz dla konsumenta, dzięki któremu konsument nie będzie szukał składu danego preparatu i porównywał go z zamiennikami. Nawet w przypadku szeroko reklamowanych mieszanek witaminy A+E, które można zastąpić… Opisanym wyżej tranem i kapsułkami z witaminą E. Taki zestaw będzie tańszy (abstrahując od zawartości EPA/DHA w tranie). Jeśli dobrze poszukacie, znajdziecie w aptekach internetowych tran z dodatkiem witaminy E. Całość wyjdzie taniej niż reklamowane w mediach połączenie A+E, co każdy może sobie wyliczyć sam.

I tak kręci się ten świat, jakby stwierdził Bokonon. Żyjemy w bardzo konkurencyjnym świecie, w którym producenci bardzo podobnych produktów próbują przekonać nas, że ich wyrób jest najlepszy i najtańszy. O ile kwestia jakości pozostaje subiektywną oceną, o tyle koszty poszczególnych produktów możemy dokładnie wyliczyć i porównać. I zawsze warto to zrobić. Oszczędności mogą Was zaskoczyć.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz