Translate

środa, 7 września 2016

System Multidyscyplinarnego Doskonalenia Graficznego Harvard GDC

http://samosiezrobi.blogspot.com/2016/09/system-multidyscyplinarnego.html
za PixaBay (CC0)
Czy myśleliście kiedyś o zmianie profilu kariery i skierowaniu swojego rozwoju zawodowego w stronę grafiki komputerowej? Czy patrząc na wspaniałą oprawę gier, niejednokrotnie urzekającą wizualizację stron internetowych czy wspaniałe, przyciągające wzrok grafiki reklamowe nie przyszło Wam do głowy, że jest to coś, co chcielibyście robić zawodowo? Siadacie przed 30-dniową wersją Photoshopa albo Corela, uruchamiacie nowy projekt i… No właśnie! Co dalej! Na szczęście moja ulubiona acz tajemnicza firma opracowała coś, co pomoże Wam stać się specjalistami w grafice komputerowej: „system multidyscyplinarnego doskonalenia graficznego (MGD)” vel „Harvard GDC”. 

Harvard GDC, dyrektorzy kreatywni zdumieni 


Harvard w nazwie to jest coś! Przyciąga uwagę, wzbudza zaufanie i niejeden przyszły grafik, po przeczytaniu reklamowego bełkotu, zobaczy przed oczyma duszy swojej swą świetlaną przyszłość, w której już za miesiąc będzie rozrywany na rynku pracy przez duże agencje reklamowe. Gdyż, dzięki nauce z „Harvard Graphic Design Course” vel „Harvard GDC” już po 30-tu dniach praktycznie każdy osiągnie taką biegłość w tworzeniu grafiki komputerowej, iż trzytygodniowe portfolio wprawi w zdumienie i zachwyt dyrektorów kreatywnych pracujących w dużych agencjach reklamowych. Serio?




Zdradzę Wam pewien sekret. Naprawdę trudno wprawić w zachwyt i w zdumienie kogoś, kto na swojej wizytówce dodaje podpis „Art Director”. Szanse na to, że po miesiącu obcowania z grafiką komputerową stworzycie dzieło, które przemówi do dyrektora kreatywnego w dużej agencji reklamowej jest bliskie zeru. Dyrektorzy kreatywni w dużych agencjach poświęcili grafice więcej, niż trzydzieści dni. Nierzadko więcej, niż trzydzieści lat. Widzieli więcej prac, technik i koncepcji artystycznych, niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić.

Wracając do teksu reklamowego, którego bezsensowność przebija nawet poziom niejednej strony promującej suplementy diety. Być może dlatego, że dzieli ze takimi stronami wspólny szablon i wspólne zdania (np.: „Nową metodę stworzono w oparciu o jeden unikalny element. Jego działanie jest ponadprzeciętne i wielopłaszczyznowe” [1]), a być może dlatego, iż autor tekstu nie miał bladego pojęcia, o czym pisze? A pisze intrygująco, aczkolwiek bezrefleksyjnie:


„Dyrektorzy kreatywni pracujący w dużych agencjach reklamowych w Warszawie patrzyli na portfolia młodych grafików z zaskoczeniem. Nigdy czegoś takiego nie widzieli. Kobiety i mężczyźni bez żadnego doświadczenia w projektowaniu czy obsłudze programów graficznych po miesiącu codziennego stosowania metody opanowali zaawansowane techniki projektowania i potrafili przygotowywać grafiki na strony www, autorskie logotypy, a nawet przeprowadzić profesjonalny retusz zdjęć” [1].

Brzmi cudownie? O tak! Całe szczęście, że reklama dotyczy grafiki komputerowej. Strach pomyśleć, że tajemnicza firma któregoś dnia wypuści „ponadprzeciętny i wielopłaszczyznowy” kurs przeprowadzania operacji chirurgicznych na otwartym sercu. A może już nad tym pracują? Zgroza!

Obsługa programu graficznego a projektowanie


Ale, ale… W końcu grafika komputerowa nie jest czymś specjalnie trudnym! To poniekąd prawda, generalnie, nie jest! Problem w tym, że tablet, rysik i program graficzny to jedynie narzędzia. Narzędzia, których umiejętność obsługi oczywiście jest koniecznością w przypadku grafiki komputerowej, jednakże to wciąż narzędzia. Jak młotek, motyka lub skalpel chirurgiczny. Narzędzie, które w ręku osoby nieobdarzonej przez naturę zdolnościami artystycznymi nie stworzy samo z siebie dzieła. Jeśli sądzisz inaczej, poświęć 10 złotych na farbki, blok rysunkowy oraz pędzelki i w wolnej chwili wczuj się w Wyspiańskiego malując widok z okna. Fakt, grafika komputerowa różni się od malowania plakatówkami, ale nie w tak dużym stopniu, jak to powszechnie jest przyjęte.


Jednakże twórcy tekstu reklamowego „systemu multidyscyplinarnego doskonalenia graficznego (MGD)” („Harvard GDC”) podobne koncepcje absolutnie nie przeszkadzają! Śmiało podąża w otchłań graficznego absurdu:


„Już po pierwszym skorzystaniu z kursu z systemem multidyscyplinarnego doskonalenia graficznego (MGD), pewność siebie w obsłudze programów graficznych zostaje zwiększona, a umiejętności tworzenia niebanalnych projektów pobudzone. W pierwszym dniu używania kursu, użytkownicy wiedzieli, jak zaprojektować, a następnie wykonać logo, nawet bez posiadania profesjonalnego, a często również bardzo drogiego, oprogramowania” [1].

Oczywiście, istnieje darmowe oprogramowanie do grafiki wektorowej, które świetnie sprawdza się w przypadku tworzenia niewielkich, relatywnie prostych projektów logotypów (gdyby ktoś z Was chciał spróbować swoich sił w grafice wektorowej, polecam darmowy program „Inkscape”) i nie ma potrzeby wydawania tysięcy złotych na profesjonalne oprogramowanie. Jednakże, o ile można opanować rysowanie krzywych w jeden dzień i wykonać logo, o tyle jego zaprojektowanie to już zupełnie inna sprawa! Jak kiedyś stwierdził przy kawie jeden a dyrektorów kreatywnych, możesz stworzyć projekt doskonałego logotypu w godzinę. Pod warunkiem, że wcześniej prze jakiś czas zajmowałeś się grafiką i sztuką. Nie mniej niż przez dekadę. 

Marta Kucharska nauczyła się w jeden dzień! A Ty?

Jak łatwo przewidzieć, nauka grafiki komputerowej z „systemem multidyscyplinarnego doskonalenia graficznego (MGD)” („Harvard GDC”) nie kończy się na jednym dniu:


„Ale to był dopiero początek. Kiedy codziennie używa się kursu Harvard GDC, nabiera się wprawy w projektowaniu, a przygotowanie nawet wymyślnych grafik nie sprawia problemu już po 1 miesiącu. Ponadto pokazuje, jak w prosty sposób stworzyć profesjonalne portfolio i zdobyć wymarzoną, dobrze płatną pracę jako grafik czy projektant (najlepsi w branży zarabiają nawet 10 000 zł miesięcznie)” [1].

10 000 zł miesięcznie przemawia do wyobraźni, prawda? Tym samym „system multidyscyplinarnego doskonalenia graficznego (MGD)” („Harvard GDC”), z ceną 137 złotych, staje się śmiesznie tani. I o to chodzi, i o to chodzi. Oczywiście, jeśli nie masz w sobie geniuszu wspomnianego Stanisława Wyspiańskiego czy talentu Alfonsa Muchy, nikt nawet nie spojrzy na Twoje „portfolio”. O zapłaceniu Ci 10 000 złotych nawet nie wspominając!

Jednakże powyższe zupełnie nie przeszkadza autorowi tekstu reklamowego podążać koleinami klasycznego schematu, z powodzeniem stosowanym w przypadku stron reklamujących suplementy diety na odchudzanie:


„Kurs grafiki Harvard GDC bardzo szybko stał się popularny wśród osób chcących opanować sztukę projektowania i tworzenia grafiki. Zdobył fantastyczne opinie wśród profesjonalnych grafików, fotografów i dyrektorów artystycznych dużych agencji reklamowych. Przeszedł bardzo rygorystyczne testy i jest certyfikowany. Zbiera non-stop pozytywne opinie od kolejnych osób, które już nauczyły się tworzyć profesjonalne projekty graficzne. Wiele z nich dzięki kursowi rozpoczęło wspaniałą karierę w świecie designu” [1].

Wspaniale. Niedługo Polska stanie się światowym liderem designu, a polskie agencje reklamowe będą rozchwytywane na całym świecie! Oczywiście, jeśli wszyscy Polacy zakupią kurs grafiki Harvard GDC. Tak, jak Marta Kucharska, która „otrzymała kurs Harvard GDC i od samego początku, bardzo szybko zacząła projektować niezwykłe rzeczy. Po dwóch dniach nie miała już problemu z obsługą programów graficznych” [1].

Zdolna bestia!

Harvard GDC i Michał Karaś


„Nazywam się Michał Karaś i jestem właścicielem agencji interaktywnej. Od 15 lat prowadzę własną firmę, w której zatrudniam grafików” [2]. Michał Karaś pomyślał i uznał, że szukanie grafików to zbyt trudne zajęcie. Łatwiej będzie zrobić grafika z losowo wybranego człowieka. Dlatego Michał Karaś wpadł na genialny pomysł opracowania metody, dzięki której każdy pójdzie w ślady Alfonsa Muchy:


„Prawda jest taka: żeby nauczyć się dobrze projektować i tworzyć grafikę, nie wystarczą książki o typografii, tutoriale na YouTube i inne wskazówki, które można znaleźć w Internecie. Nie wystarczą darmowe kursy w Urzędzie Pracy. Potrzeba czegoś silnego – prawdziwej broni, która sprawi, że nawet osoby bez żadnego doświadczenia staną się kreatywnymi grafikami, a do tego będzie prosta i skuteczna” [2].

Zapewne nie zdziwi Was fakt, że efektem tej złotej myśli stał się „system Multidyscyplinarnego Doskonalenia Graficznego (MGD)”, czyli „Harvard GDC”. System tak doskonały, że „niektórzy dzięki tej metodzie odkryli w sobie prawdziwą pasję do projektowania i założyli własne agencje kreatywne” [2]. Trafić na taką agencję to prawdziwy dar losu! Względnie tragedia.


Jesteście ciekawi, co oferuje system Multidyscyplinarnego Doskonalenia Graficznego (MGD)? Oferuje wiele, tak wiele, że warto całość zacytować. Otóż system pozwala:


  • przyswoić zasady kompozycji, typografii i łączenia barw w 1 wieczór;
  • tworzyć piękne ulotki i broszury reklamowe w 3 dni;
  • nauczyć się projektować profesjonalne logotypy w 1 tydzień;
  • zdobyć pierwsze płatne zlecenie w 14 dni;
  • skompletować imponujące portfolio w 3 tygodnie;
  • zdobyć dobrze płatną pracę w agencji reklamowej w 1 miesiąc

Nie wiem, której złotej myśli z powyższej listy przyznać tytuł króla absurdu. Wybierzcie sobie. Aczkolwiek skłaniam się ku pierwszej pozycji, stanowiącej punkt wyjścia dla głupoty pozostałych. Opanowanie zasad kompozycji, typografii i łączenia barw w jeden wieczór jest mniej więcej tym samym, co opanowanie zasad i praktyki chirurgii plastycznej w tydzień. Można to zrobić, tylko czy ktoś dałby sobie upiększyć nos przez chirurga, który w zeszłym tygodniu szukał pomysłu na życie?

Multidyscypline Doskonalenie Graficzne, opinia 


Na koniec ogólne podsumowanie. A zacznę od podsumowania Multidyscyplinarnego Doskonalenia Graficznego (MDG), dokonanego przez autora tekstu reklamowego:


„Nie są to jednak techniki, które można znaleźć w jakimkolwiek podręczniku w księgarni czy w internetowych kursach. To nowoczesne, profesjonalne techniki, które łączą porady i instrukcje krok po kroku przygotowane przez profesjonalnych grafików z nowoczesną metodą zarządzania czasem POMODORO, pozwalającą organizować się tak, by projektowanie było efektywne (nie tracić poczucia czasu i koncentracji)” [2].

Ciekawe, czy owe „techniki” można spotkać na wykładach na ASP? Druga ciekawostka to kwestia tego, czy zastosowanie metody zarządzania czasem Pomodoro w przypadku nauki technik artystycznych i studiowaniu artystycznego wyrazu ma sens? Sztuka to nie nauka historii czy języka obcego, w przypadku których czynione przerwy wpływają pozytywnie na proces przyswajania wiedzy. Sztuka i projektowanie graficzne to proces nieustający, wymagający nie tyle wkuwania regułek i zasad, ale zrozumienie siły poszczególnych technik i umiejętności ich twórczego zastosowania w praktyce. Zarządzanie czasem przy pomocy minutnika nie przysłuży się temu procesowi.

Reasumując, cała reklama Multidyscyplinarnego Doskonalenia Graficznego (MDG) to jeden, wielki nonsens. Serwowane w niej obietnice nie mają żadnego związku z rzeczywistością, a jedyny system równie szybkiej nauki zastosowali twórcy filmu „Matrix”. W filmie trik sprawdził się świetnie. W normalnym życiu nie zadziała. Innymi słowy – system Multidyscyplinarnego Doskonalenia Graficznego (MDG) polecam omijać bardzo szerokim łukiem!

Na podstawie:
[1] breakingweeklynews.com/48/wdt-2271/
[2] dailycashsaver.com/48/wdt-2271/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz